Wykorzystujemy pliki cookies do poprawnego działania serwisu internetowego, oraz ulepszania jego funkcjonowania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.
Data publikacji: 07.03.2014 A A A
Polski teatr w czesko-słowackim smaku. Klamra 2014.
INFORMACJA PRASOWA
Fot. Materiał prasowy

Bynajmniej nie chodzi o teatr spod znaku knedliczków i haluszków, ale o mocne spektakle sceny alternatywnej. W tym roku podczas 22 edycji festiwalu Klamra widzowie obejrzą dwie koprodukcje scen polskich i naszych południowych sąsiadów. Szczeciński Teatr Kana zagra z czeskim Krepsko Theatre Group, a legendarny Wierszalin pokaże spektakl wyreżyserowany przez słowackiego reżysera Jana Nvotę.


Rzadko się zdarza, aby na polskim festiwalu występowały dwie polskie grupy, które oddają reżyserię artystom z innych krajów.

 

Pierwszy z tych spektakli przenosi nas do Hotelu Misery deLuxe. Aby go zrealizować, nagrodzona Fringe First szczecińska Kana podjęła współpracę z istniejącą od ponad dekady, pochodząca z Pragi grupą teatralną Krepsko. Hotel Misery deLuxe to opowieść o samotności i poszukiwaniu bliskości. Witamy w sławnym niegdyś Hotelu Misery deLuxe, oferującym swym gościom unikalny widok na morze straconych nadziei, minionych miłości i radości. () Pokoje w hotelu urządzone zostały wyłącznie słodkimi łzami, śladami miłości i cieniami przelotnych związków. Tak zaczyna się ta historia. Zaczyna się w miejscu, którego nie ma - w wielkim Niebycie: Nie wiemy gdzie jest hotel, w jakim kraju, w jakim mieście. Nie wiemy kim są jego goście, skąd przychodzą, dokąd się wybierają. Wiemy jednak najważniejszą rzecz- są samotni i szukają bliskości z drugim człowiekiem - pisała recenzentka Głosu Szczecińskiego. Wspólna realizacja polskiego teatru Kana i czeskiej grupy teatralnej Krepsko spotkała się ze znakomitymi ocenami krytyki i jest jednym z najbardziej oczekiwanych spektakli festiwalu.

 

Drugi spektakl to inscenizacja wielkiej klasyki. Ale myliłby się ten, kto sądzi, że Teatr Wierszalin przygotował koturnowe przedstawienie zrobione na klęczkach wobec Mistrza Pióra. Ten spektakl zaskakuje. Wiele w nim rzeczy nowych dla Wierszalina. "Boska Komedia" po raz pierwszy pojawia się w repertuarze tej sceny. Nowością jest też zaproszenie reżysera spoza zespołu. Szef teatru Piotr Tomaszuk, jak dotąd oddawał reżyserię w ręce innych twórców tylko trzykrotnie. Tym razem powierzył ją pochodzącemu z Bratysławy Jakubowi Nvocie. Przy spektaklu pracowali też inni słowaccy artyści scenografię przygotowała Natasa Stefunkova Janikova, a muzykę Andrej Kalinka. Jak podkreślali krytycy, w inscenizacji widać wyraźnie, charakterystyczne dla naszych południowych sąsiadów, nieco rubaszne i zdystansowane podejście do świata. Nie ma świętości! Nic to, że to Boska komedia. Wierszalin pod wodzą Słowaka proponuje nam wariację na temat arcydzieła sprzed ponad 600 lat.W kalesonach, na rowerze, dzięki hipnozie i innych cudawiankom, pewien osobnik w końcu dociera tam, gdzie go wysłano - do piekła. W kilkaset lat po Dantem powtórzyć ze swoim bohaterem taki wyczyn, ale ze współczesną brawurą, potrafi chyba tylko Słowak. Ktoś z czesko-słowackim poczuciem humoru. Kto powagę arcydzieła średniowiecza ma w nosie, a jednocześnie traktuje je z szacunkiem notowala Gazeta Wyborcza. "Ludzie ciągle są bardzo ciekawi, jak to po życiu jest" - mówił Nvota dla Gazety Wyborczej Główny bohater spotyka poetę Wergiliusza, schodzi z nim do kręgów piekielnych. Ale ostatecznie puenta jest inna niż u Dantego.

 

Jaka? dowiemy się na Klamrze w Toruniu. Start festiwalu już 8 marca.

Podziel się treścią artykułu z innymi:
Wyślij e-mail
KOMENTARZE (0)
Brak komentarzy
PODOBNE TEMATY
TEATRALNY SYLWESTER Z GWIAZDAMI!
Warszawski Teatr Capitol zagra pięć hitowych komedii w gwiazdorskich ...
Sztuka bez babci
Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu zaprasza na premierową sztukę ...
Teatr Pieśń Kozła pracuje nad nową premierą
Powstaje „Anty-Gone TRYPTYK” w trzech zupełnie różnych ...
Teatr Fredry z sukcesem wrócił z Rumunii
Gnieźnieński zespół powrócił z Bukaresztu, gdzie podczas ...