Wykorzystujemy pliki cookies do poprawnego działania serwisu internetowego, oraz ulepszania jego funkcjonowania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.
Data publikacji: 19.07.2014 A A A
Zakończył się Brave Festival 2014
INFORMACJA PRASOWA
Fot. Materiał prasowy

Najstarszy rytuał religijny świata, hipnotyzujący Sarpam Thullal zabrał widzów w podróż do odległej przeszłości. W ten niezwykły sposób zakończyła się równie niezwykła 10. edycja Brave Festival.


Finał Brave Festival był jedyną okazją, żeby zobaczyć Sarpam Thullal w Polsce. Publiczność, która do ostatniego miejsca wypełniła salę Teatru Polskiego, wpadła w trans razem z wykonawcami tej uważanej za najstarszą praktykę religijną świata.

 

- Finał chciałem podsumować wydarzeniem, które nie jest rozrywką, ale rzeczywistą, zupełnie odmienną od naszej tradycją –mówi Grzegorz Bral, dyrektor Brave Festival.

 

– Sarpam Thullal liczy tyle lat, ile ma kult węży w Indiach, a w dodatku przez wieki rytuał niewiele się zmienił. To rdzenna tradycja w czystej postaci. Rytuał pochodzi ze stanu Kerali w południowych Indiach. Jest poświęcony Bóstwom Wężowym, a odprawia się go w intencji osób bezdzietnych lub jako formę ofiary w zamian za bogactwo i szczęście rodziny. Zwykle Sarpam Thullal odprawia się tylko raz na sześć lat.

 

Zatrzymane w kadrze

To była wyjątkowa edycja pod kilkoma względami. Po raz pierwszy przegląd filmowy został oddzielony od głównej części festiwalu – tej z występami artystów na żywo. Wydarzeniem bez precedensu okazało się otwarcie przeglądu. W piątek 4 lipca największa sala Dolnośląskiego Centrum Filmowego wypełniła się po brzegi. Publiczność przyszła zobaczyć niemy film z 1925 roku, „Światło Azji”, do którego muzykę na żywo wykonała indyjska grupa Divana Ensemble. - Usłyszeliśmy muzykę, jaką w Indiach grano przed wiekami. Mieliśmy więc okazję obcować z tamtejszą rdzenną kulturą – mówi Grzegorz Bral. – Film przedstawiający historię Gautamy, który poprzez wyrzeczenie się doczesności stał się Buddą, znakomicie wprowadził nas w temat tegorocznego festiwalu, „Święte ciało”. Program skupiał się na ciele – od fizyczności po symboliczne jego zespolenie z duchem.

 

Teatr w awangardzieTegoroczny festiwal bardziej niż kiedykolwiek koncentrował się na formach teatralnych, a mniej na muzyce.

 

Zobaczyliśmy wiele spektakli i przedstawień tanecznych, wśród nich artystów, którzy twórczo przekształcają własną kulturę. Pierwszym z nich był Ziya Azazi, znakomity tancerz i choreograf, który czerpie z mistycznej tradycji sufich. Drugi to Koffi Kôkô, tancerz, a jednocześnie kapłan Voodoo, inspirujący się animistyczną religią Beninu, skąd pochodzi. Choć bardzo różni, obaj zachwycili publiczność Brave Festival.

 

- Zdecydowaliśmy się zaprosić tych dwóch niezwykłych tancerzy, ponieważ pokazują oni, jak ich tradycja może 
funkcjonować w obecnych czasach – mówi Grzegorz Bral. – Koffi Kôkô był w awangardzie artystów, którzy wprowadzali 
afrykański taniec do Europy.

 

Z kolei Ziya Azazi zwrócił się do korzeni, żeby odnaleźć w sztuce własny język. To godne podziwu i pokazania większej publiczności.

 

Ciało ma głos

Jednym z najbardziej niezwykłych wydarzeń był spektakl Melanie Lomoff, który nie wpisuje się w ideę Brave. Ta tancerka baletu klasycznego – nazywana następczynią Piny Bausch – przyjechała do Wrocławia ze swoim premierowym przedstawieniem „Trzy studia ciała”, inspirowanym malarskimi tryptykami Francisa Bacona. - Melanie Lomoff nie należy do żadnej grupy etnicznej, jest tancerką współczesną. Zdecydowałem się na ten wyłom w festiwalu, bo doskonałość tańca Melanie Lomoff po prostu należało pokazać – mówi Grzegorz Bral. – Opracowana przez artystkę choreografia, deformująca ciało i doprowadzająca je do granic ludzkich możliwości, idealnie wpisywała się w temat 10. edycji.

 

Podróż do Indii

Niemniej tegoroczny Brave Festival był bogaty w wydarzenia, które prezentowały rdzenne tradycje i, zgodnie z założeniem organizatorów, scentralizował się wokół Indii. Zobaczyliśmy mudijettu – rytuał ku czci bogini płodności i urodzaju, który miał bardzo teatralną formę. Mudijettu narodziło się aż w IX wieku, a w 2010 roku zostało wpisane na listę światowego niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO. Równie autentyczną tradycję można było poznać w czasie występu Ramy Vaidyanathan, która przyjechała na Brave z córką Dakshiną. Artystki zaprezentowały klasyczny hinduski taniec Bharatanatyam, który narodził się 500 lat temu w świątyniach Indii i do 1930 roku nie wychodził poza ich bramy. Rupinder Bedi zaśpiewała z kolei kilka pieśni silnie związanych z tradycyjnymi indyjskimi świętami.

 

Klucz do zrozumienia

Brave Festival co roku zaprasza do Wrocławia wyjątkowych artystów i prezentuje niezwykłe spektakle, nieznane powszechnie Europejczykom rytuały i tradycje. Tegoroczna edycja w większej części skupia się na formach teatralnych, a mniej na muzyce. – Co roku zastanawiam się, jak pokazywać te inne kultury, żeby dać znacznie więcej niż rozrywkę, i jak odnaleźć klucz do zrozumienia innych tradycji – mówi Grzegorz Bral. – Odpowiedź otrzymałem od Teatru 21, w którym występują dzieci z zespołem Downa. Oglądając ich spektakl zrozumiałem, że na świecie żyją różni ludzie i wierzą w różne sprawy. I to jest w porządku. To była najbardziej niesamowita edycja Brave w historii festiwalu – kończy.

Podziel się treścią artykułu z innymi:
Wyślij e-mail
KOMENTARZE (0)
Brak komentarzy
PODOBNE TEMATY
23. Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca
Głównymi bohaterami tegorocznej edycji festiwalu będą artyści ...
24. Konfrontacje Teatralne
Trwa 24. edycja Konfrontacji Teatralnych. Przed nami tydzień ...
„Imię” w Teatrze Studio Buffo
W Teatrze Studio Buffo na stałe zagościła inscenizacja francuskiej ...
Koniec świata w Teatrze Słowackiego
„Zdarzyło się, że kulisy teatru zajął ogień. Na scenę ...