Wykorzystujemy pliki cookies do poprawnego działania serwisu internetowego, oraz ulepszania jego funkcjonowania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.
Data publikacji: 07.11.2016 A A A
Korespondencja Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza
INFORMACJA PRASOWA
fot. MATERIAŁ PRASOWY

Niepublikowana dotąd korespondencja noblistki z jednym z najznakomitszych polskich prozaików to zapis wyjątkowej relacji, opowiadającej o codzienności z wielką miłością w tle. Niezwykła korespondencja właśnie trafia do księgarń.


O tym, że pisarzy łączyło coś niezwykłego, wiedzieli niemal wszyscy. Na czym opierał się ten niecodzienny związek – już w zasadzie nikt. O związku Szymborskiej i Filipowicza zwykło się mówić „wielkie uczucie”. Oni sami w tej sprawie głównie milczeli. Byli ze sobą 23 lata, ale  nigdy się z tym nie obnosili. Nie mieszkali razem. Nigdy się nie pobrali. Wisława Szymborska i Kornel Filipowicz stworzyli dojrzały związek, oparty na całkowitym zrozumieniu, zaufaniu i dystansie do otaczającego ich świata.

 

Niechętnie analizowali własne uczucia, czego dowodem jest ich korespondencja. Chętniej zajmowali się w niej niewielkimi codziennymi kłopotami z aprowizacją niż miłosnymi wyznaniami. Barwnie opisywanym tłem dla ich miłości był okres PRL. Ówczesna rzeczywistość  pozbawiona komórek i Internetu, z trudnym dostępem do telefonu pozwalała jedynie na częste listy. Od kwietnia 1966 do października 1985 zakochani pisali do siebie często niemal codziennie. Szczególnym momentem w ich korespondencji był rok 1968, w którym w polityce wrzało, a Szymborska z przyczyn zdrowotnych przebywała w sanatorium w Zakopanem. Czas tej rozłąki zaowocował nie tylko wyjątkową tęsknotą, ale także prawie setką listów. Co ciekawe, ich listy z tego czasu częściej poruszają temat codziennego, monotonnego sanatoryjnego życia niż gomułkowskiej rzeczywistości.

 

Drogi literatów połączyły się w 1966 roku, podobno w Dzień Kobiet. Miesiąc później już do siebie pisali. W jednym z pierwszych listów Szymborska otrzymała od Filipowicza namalowany na kartce niebieskim długopisem kwiat oraz zdjęcie ukochanych przez poetkę małp. Do swoich przesyłek lubili dołączać różne drobiazgi: liście kasztana, małą wstążeczkę czy zdjęcia i rysunki. W korespondencji literatów znaleźć można liczne kartki pocztowe pełne zabawnych i ironizujących wyklejanek Szymborskiej, listy pisane na pięknych papeteriach, ale i wyrwane z podręczników i starych encyklopedii strony, na których lubił pisywać Filipowicz.

 

Tytułowe listy prowadzą do  spraw codziennych, rzadziej uczuć i literatury. Trudno znaleźć w nich sentymentalne wyznania. O swoich uczuciach mówili wprost, z niezwykłą lekkością, czułością i dyskrecją, świetnie się przy tym bawiąc. Szymborska często dla żartu pisała z błędami ortograficznymi lub przyjmowała rolę arystokratki  – hrabiny Heloizy Lanckorońskiej. Filipowicz wcielał się natomiast w postać  hrabiego Tulczyńskiego. W ich korespondencji pojawiają się także postacie fikcyjne, pozwalające literatom na żartobliwe sceny zazdrości.

 

Nieczęsto bywa nam dane obcowanie z tak niezwykłymi i pięknymi ludźmi. Nieczęsto też możemy z tak bliskiej i nieoczywistej perspektywy spojrzeć na tamten bezpowrotnie miniony świat. – pisze we wstępie Tomasz Fiałkowski.

Podziel się treścią artykułu z innymi:
Wyślij e-mail
KOMENTARZE (0)
Brak komentarzy
PODOBNE TEMATY
Nominowani do Nagrody Gombrowicza
Nominacje otrzymali za swoje pierwsze książki, wydane w małych ...
SKOK W BOK! PRZEDSMAK PROGRAMU 7. BIG BOOK FESTIVAL
Duży Festiwal Czytania odbędzie się w długi czerwcowy weekend, ...
Pierwsze nazwiska gości Międzypokoleniowego Festiwalu Literatury Dziecięcej
Przyszło nam żyć w ciekawych czasach, pełnych szybkich zmian, ...
Seryjny morderca z Łodzi nie odpuszcza - "TRANS" Krzysztofa Domaradzkiego już na rynku.
Druga część łódzkiej trylogii kryminalnej, kontynuacja świetnie ...