Wykorzystujemy pliki cookies do poprawnego działania serwisu internetowego, oraz ulepszania jego funkcjonowania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.
Data publikacji: 29.08.2019 A A A
Festiwal Filmów Karpackich: Prometeusz, Janosik i wino stasiukowe
red.

Polańczyk, Myczków i Majdan pełne filmowych emocji! W pięknych okolicznościach przyrody odbyła się 3. edycja festiwalu, który spogląda nie tylko daleko ponad górskie szczyty, ale też w głąb regionalnej historii.


Do Bieszczad w poszukiwaniu ciszy, spokoju i... sporej dawki filmowych odkryć. Przedostatni weekend sierpnia na Podkarpaciu upłynął pod znakiem X muzy. 3. edycja Karpackiego Festiwalu Filmowego przyciągnęła nie tylko bieszczadzkich wędrowców i pustelników. Wśród publiczności pojawili się także... pacjenci i pacjentki sanatoriów. To efekt nowej lokacji głównej siedziby festiwalu. Po raz pierwszy święto karpackiego kina zawitało bowiem do Polańczyka - malowniczej, uzdrowiskowej miejscowości nad Jeziorem Solińskim. Tu odbywały się główne projekcje, warsztaty oraz spotkania z twórcami. Na tle pięknej przyrody i przy wyjątkowo sprzyjającej aurze. Z udziałem gości z całej Polski i zza granicy. Nic dziwnego, iż wieczorne pokazy filmów pod gołym niebiem okazały się atrakcyjną alternatywą dla organizowanych przez sanatoryjne hotele dancingów.

 

Błoga, sanatoryjna lokacja nie wpłynęła jednak na poziom emocji towarzyszący projekcjom. Te były chwilami spore. Nie tylko za sprawą pokazów odcinków sensacyjnego, kręconego w Bieszczadach serialu "Wataha", czy kultowego już "Wina truskawkowego", kongenialnej adaptacji prozy Andrzeja Stasiuka w reż. Dariusza Jabłońskiego. W programie znalazły się przede wszystkim filmy pokazujące z jednej strony - potęgę sił natury, z drugiej - nie zawsze znane elementy podkarpackiej spuścizny, choćby te związane z wyjątkowymi postaciami. Zaprezentowane podczas inauguracji festiwalu dokumenty "Harda" Marcina Polara i "Wiatr" Michała Bielawskiego były więc okazją do całkiem aktualnej refleksji nad wyzwaniami, jakie stawia tatrzańska przyroda. Zwłaszcza w kontekście najnowszych smutnych medialnych doniesień o akcjach ratunkowych i piorunach przy Giewoncie.

 

Obok próby nerwów, zafundowanej widzom przez twórców dokumentów o eksploracji Jaskini Hardej i niszczycielskiej sile Halnego, festiwal przyniósł także sporo emocji związanych z odkrywaniem podkarpackiej historii. Do Polańczyka przyjechali twórcy fabularyzowanego dokumentu o Ignacym Łukasiewiczu. Odtwórca jego roli - Mariusz Bonaszewski, podkreślał wagę tej postaci. Postaci podręcznikowej, a jednak rzadko obecnej w potocznej świadomości. A przecież mowa o twórcy wynalazku, który przez kilkadziesiąt lat był jedyną oświetleniową alternatywą dla miast na całym świecie i który stworzył podwaliny przemysłu naftowego. Całkiem inne oblicze karpackiej historii można było poznać dzięki wizycie ukraińskich filmowców.

 

Podczas festiwalu miała miejsce polska premiera filmu "Legenda Karpat", opowiadającego o losach sławetnego zbójnika zza wschodniej granicy. Dobosz, huculski Janosik, wkrótce doczeka się wielkiej ukraińskiej superprodukcji. Tym ciekawiej było poznać bardziej skromną, niezależną fabułę, skoncentrowaną zarówno na dziejach bohatera, jak i słowiańskiej, ludowej obyczajowości. Ten drugi aspekt publiczność festiwalowa mogła zresztą poznać na żywo. Ekipa filmu pojawiła się bowiem w autentycznych strojach z epoki.

 

Bogate dziedzictwo podkarpackich ziem wracało zresztą w innych festiwalowych projekcjach. I tak "Filozofia latania" przypomniała o Lesku - miejscowości słynącej przed wojną z sieci szybowisk, teraz powoli, dzięki pasjonacie - bohaterowi dokumentu, odbudowywującej aeroplanową potęgę. Zupełnie inną skalę lokalnego dziedzictwa pokazał kolejny film wspomnianego Marcina Polara - "Kolekcja", opowiadająca o przekazywanej z pokolenia na pokolenie osobistej, twórczej tradycji.

 

Ten ostatni film można było obejrzeć m.in. w wagonikowym kinie na torowisku kolejki wąskotorowej w Majdanie. Kolejnym miejscu, które przypomniało o tym, iż karpackie klimaty nie zaczynają się, ani kończą na górach. Bo w Bieszczadach wzrok sięga daleko poza szczyty i z przemawiającą z najmniej spodziewanych miejsc ludzką historią.

 

Zobacz relację filmową z festiwalu


Podziel się treścią artykułu z innymi:
Wyślij e-mail
KOMENTARZE (0)
Brak komentarzy
PODOBNE TEMATY
„Boże Ciało” polskim kandydatem do Oscara!
Komisja Oscarowa pod przewodnictwem Ewy Puszczyńskiej jednogłośnie ...
Nowy serial HBO Mroczne materie niebawem w HBO
Serial fantasy Mroczne materie z Ruth Wilson, Lin-Manuelem Mirandą ...
„Ale Kosmos!" Przegląd filmów SF w Domu Mikołaja Kopernika
Przegląd filmów SF w Domu Kopernika „ALE KOSMOS!" stwarza ...
Bartosz Bielenia – aktorskie objawienie Festiwalu w Wenecji na nowym plakacie „Bożego Ciała"
Prezentujemy nowy plakat „Bożego Ciała" – najnowszego filmu ...