Wykorzystujemy pliki cookies do poprawnego działania serwisu internetowego, oraz ulepszania jego funkcjonowania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.
Data publikacji: 30.09.2012 A A A
Miłobójcy czyli koniec świata w Zabrzu
TOMEK ŁUKASZEWSKI
Zespół aktorski przedstawienia "Miłobójcy" w reżyserii Lecha Mackiewicza. Fot. Materiał organizatorów

Już 6 października na deskach Teatru Dramatycznego w Zabrzu odbędzie się prapremiera przedstawienia „Miłobójcy” w reżyserii Lecha Mackiewicza. Ta miłosna historia rozgrywająca się w realiach śląskich, pomimo konkretnego osadzenia w czasie teraźniejszym, ma charakter ponadczasowy i może być dobrym punktem wyjścia do dyskusji o Polsce wielokulturowej.


Pełny tytuł przedstawienia brzmi: „Miłobójcy czyli koniec świata w Zabrzu”. Rzecz dzieje się między 14 września a 21 października ubiegłego roku w mieście Zabrze. Opowiada historię nieszczęśliwej miłości Klementyny (miejscowej dziewczyny) do „Obcego”, która to okazuje się mieć tragiczny wpływ na życie ludzi z nią związanych.

 

- Początkowo, ze względu na punkt wyjścia podobny do sytuacji w filmie Federico Felliniego „La Strada”, nasze przedsięwzięcie nazwaliśmy „Śląską Gelsominą” – mówi Lech Mackiewicz, reżyser przedstawienia. - Nasza historia, choć fikcyjna, dzieje się w kontekście wydarzeń zabrzańskich 2011 roku. Materiały zbierałem włócząc się po mieście, obserwując i słuchając ludzi w pobliskich barach, na dworcach, czytając internetowe fora, odwiedzając miejsca dla Zabrzan ważne. Zapisywałem to co usłyszałem, jednocześnie dokonując zapożyczeń języka „ludzi stąd” - w ten kontekst wplatałem naszą Klementynę i jej przypadki. Wydaje mi się, że powstała historia bardzo prawdziwa, ludzka i przejmująca.

 

W chwili obecnej trwają próby zespołu aktorskiego. Na scenie zobaczymy: Joannę Falkowską, Danutę Lewandowską, Jolantę Niestrój-Malisz, Joannę Romaniak, Renatę Spinek, Dagamarę Ziaję, Grzegorza Cinkowskiego, Dariusza Czajkowskiego, Jarosława Karpuka, Mariana Wiśniewskiego, Mariusza Wojtasa oraz gościnnie Marcina Gaweła.

 

- Zespół aktorski ma ogromny wpływ na ostateczny kształt MIŁOBÓJCÓW – informuje Lech Mackiewicz. - Ja sam nie mówię po śląsku, a część postaci wręcz musi posługiwać się tym językiem, tak więc ich pomoc okazała się bezcenna. Zresztą wszyscy aktorzy użyczali nam swojej prywatności i wspólnie ze mną „naginali” teksty do swoich postaci. Efektem jest język, którego nie chcę nazywać „językiem ulicy”, ale „językiem miasta” - językiem Zabrza.

 

Jak zapewnia reżyser bardzo ważnym elementem „Miłobójców” jest muzyka, którą skomponował Wojtek Byrski - jednocześnie autor tekstów piosenek.

 

- Wojtek to „Muzg” śląskiej legendy, zespołu łamiącego wszelkie konwenanse - ostrego jak brzytwa i bezkompromisowego Hasioka. – mówi Lech Mackiewicz. - Przypomnę, że Hasiok współpracuje m.in. z Maćkiem Maleńczukiem, Janem Nowickim, Arturem Gadomskim.

 

Spektakl swoją prapremierę będzie mieć 6 października w Teatrze Dramatycznym w Zabrzu.

 

- Przedstawienie na pewno dotrze do ludzi i pozwoli im zobaczyć na scenie siebie samych – zapewnia Lech Mackiewicz. - Tutaj śmiech przeplata się ze wzruszeniem, a ból i brutalna rzeczywistość - jakże obecne na co dzień w naszym życiu – nie zabijają jego radości. To czas, kiedy ludzkie marzenia dostają kolejną szansę na spełnienie. Wszyscy chcielibyśmy, aby ten spektakl - oprócz lokalnej społeczności - mogli zobaczyć widzowie innych regionów Polski. Właśnie dlatego, że pomimo swojej uniwersalnej w treści historii, jest tak bardzo śląski, a także  pomimo konkretnego osadzenia w czasie teraźniejszym jest też ponadczasowy i może być dobrym punktem wyjścia do dyskusji o Polsce wielokulturowej.

Podziel się treścią artykułu z innymi:
Wyślij e-mail
KOMENTARZE (0)
Brak komentarzy
PODOBNE TEMATY
TEATRALNY SYLWESTER Z GWIAZDAMI!
Warszawski Teatr Capitol zagra pięć hitowych komedii w gwiazdorskich ...
Sztuka bez babci
Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu zaprasza na premierową sztukę ...
Teatr Pieśń Kozła pracuje nad nową premierą
Powstaje „Anty-Gone TRYPTYK” w trzech zupełnie różnych ...
Teatr Fredry z sukcesem wrócił z Rumunii
Gnieźnieński zespół powrócił z Bukaresztu, gdzie podczas ...