Wykorzystujemy pliki cookies do poprawnego działania serwisu internetowego, oraz ulepszania jego funkcjonowania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.
Data publikacji: 21.11.2012 A A A
IXJANA- kobieta fatalna
KAROLINA KORYŃSKA

„IXjana”… z piekła rodem? Najnowszy film braci Skolimowskich z pewnością zaskoczył. Czy jednak zapowiedź trans- lirycznego, przepełnionego magią obrazu nie była wykreowana odrobinę na wyrost?


Sugerując się tym, co przeczytałam na temat filmu przed premierą, oczekiwałam jednej z tych produkcji, do której jeszcze przez długi czas po wyjściu z kina człowiek powraca myślami. Niestety jedyne co odczułam po zakończonej projekcji to głębokie rozczarowanie faktem, iż zapowiedzi przerosły film. „Ixjana” to metafizyczny dramat, w którym twórcy zawarli wewnętrzne dylematy głównego bohatera, który popada niemal w szaleństwo, uwikłany w kobiecą intrygę.

 

Marek (Sambor Czarnota), młody pisarz podczas bankietu u najważniejszego wydawcy w kraju (w tej roli Jan Frycz) dowiaduje się, że jego debiutancka książka zostanie wydana. Nie panując nad emocjami literat zażywa psychotropy, które łączy z ogromną ilością alkoholu, co powoduje częściową utratę świadomości. Tak właśnie zaczynają się kłopoty głównego bohatera. Marek chcąc przypomnieć sobie wydarzenia z nieszczęsnego wieczoru zaczyna popadać w obłęd myśląc, iż zabił najlepszego przyjaciela Artura (Borys Szyc). Emocje, które targają głównym bohaterem doprowadzają do szeregu zagadkowych wydarzeń, a historia do końca pozostaje niewyjaśniona. Pogoń za prawdą zaprowadza pisarza do wróżki Ixjany (Magdalena Boczarska), która zamienia jego życie w piekło natomiast sama jest poniekąd z piekła rodem.

 

Film braci Skolimowskich jest bardzo ciężkim obrazem, pokazującym mroczne zakamarki ludzkiej duszy oraz tęsknotę za jasną stroną naszej egzystencji. Dramat urzeczywistnia nasze lęki- to, że życie zaskakuje a miłość okropnie boli. Autorzy pokusili się o przedstawienie kobiety jako tworu z piekła rodem, istoty która nie zważając na uczucia mężczyzn pragnie osiągnąć swój cel. Emocje, które targają głównym bohaterem zostały niestety spłycone a monolog wewnętrzny postaci wypowiadany w formie narracji powoduje niekiedy delikatny grymas zażenowania.

 

Atutem „Ixjany” jest z całą pewnością kunszt aktorski nie tylko Sambora Czarnoty który odgrywa tytułową rolę ale i świetna kreacja przedstawiona przez Łukasz Simlata, który wciela się w dwie postacie, pijaka i samego diabła. Dramat Skolimowskich to kino zaangażowane i mimo zbyt małej jak dla mnie dozy emocjonalności, historia jest ciekawa, okraszona masą świetnych zdjęć Adama Sikory i trzyma w napięciu do samego końca. Ponadto muzyka skomponowana przez tragicznie zmarłego Józefa skolimowskiego dopełnia mistyczność dzieła.

Podziel się treścią artykułu z innymi:
Wyślij e-mail
KOMENTARZE (0)
Brak komentarzy
PODOBNE TEMATY
Kim były "Żony SS-manów"?
Spoglądając na historię dostrzegamy głównie najważniejsze ...
„Znam taki kraj, którego ty nie znasz”
Nawet dorośli odkrywają w sobie małego odkrywcę. Dlatego ...
Barbara Hollender, Od Kutza do Czekaja. Wydawnictwo Prószyński i Spółka
Ponad półtora roku musieliśmy czekać na drugi tom esejów ...
Werwolf. Ostatni zaciąg Himmlera
Werwolf należy do tych organizacji powstałych w ramach III ...