Wykorzystujemy pliki cookies do poprawnego działania serwisu internetowego, oraz ulepszania jego funkcjonowania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.
Data publikacji: 01.02.2013 A A A
„Miła, padnij” to film o zwykłym – niezwykłym człowieku
ROZMAWIAŁ TOMASZ ŁUKASZEWSKI
Na zdjęciu autorka filmu Maja Baczyńska. Fot. Materiał prasowy

„Miła, padnij” to dokument o powstańcach warszawskich autorstwa młodych filmowców ze stolicy. Jak powstawał film i czy trudno w Polsce robić niezależne dokumenty? Rozmawiamy z reżyserką filmu Mają Baczyńską.


Kulturownia.pl: Wiele osób twierdzi, iż współczesna młodzież daleka jest od patriotycznej nuty, nie interesuje się polską tradycją i historią. Ten film jednak udowadnia, że to twierdzenie to obłuda i fałsz. czy "Miła, padnij" to autorski projekt, czy też został Ci przez kogoś podsunięty?

 

Maja Baczyńska: „Miła, padnij!” to projekt całkowicie autorski, choć muszę przyznać, że za pewnego rodzaju inspirację można uznać rozmowy z moimi wykładowcami ze szkoły filmowej, którzy namawiali nas na kręcenie filmów o bliskich i ogólnie o własnym otoczeniu. I coś w tym jest – żeby być w kinie wiarygodnym warto sięgać po tematy, które są nam bliskie, o których mamy jakieś szersze pojęcie i w wypadku których dysponujemy solidną dokumentacją. „Miła, padnij!” to filmowy portret śp. Teresy Lewtak – Stattler ps. „Mirka”, „Miła”, mojej babci. Uznałam, że historia jej życia jest interesującym tematem na filmowy debiut, a co najważniejsze – wartości, które wyznawała są uniwersalne i zasługują na ocalenie ich od niepamięci. Wierzę, że takich Polaków jak ona było więcej i że to jest ta ważna część naszej historii i kultury, która ma szansę zainspirować w dzisiejszych, „szybkich” czasach ludzi młodych – takich jak my. Bo tak naprawdę w gruncie rzeczy jest to film nie tylko o najpiękniejszych kartach polskiej historii i tradycji, ale przede wszystkim film o zwykłym – niezwykłym człowieku. Myślę, że to właśnie jest ta magiczna wartość kina dokumentalnego, czy kina w ogóle – moc opowiadania w porywający sposób o nas samych, o tym, z czym się zmagamy, ale też z czym (w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa) wygrywamy.

 

Kulturownia.pl: Czy tematyka nawiązująca do Powstania Warszawskiego jest Ci z jakiegoś powodu szczególnie bliska?

 

MB: Tak, siłą rzeczy tematyka Powstania Warszawskiego jest mi bliska – moja babcia, bohaterka filmu, była łączniczką Powstania Warszawskiego, jej brat, Janusz Szuch ps. „Janusz”, który należał do ochrony gen. L. Okulickiego „Niedźwiadka” podczas powstania był z 17 ranami wyniesiony kanałami przez kolegów z batalionu. Z kolei narzeczony mojej babci, Leszek Gajewski „Grom” zginął na jej oczach na Żoliborzu – a więc w dzielnicy, w której w późniejszych latach z babcią mieszkaliśmy. Można powiedzieć, że dorastałam słuchając wspomnień rodzinnych, a te miały silny związek z historią Polski – prócz wątków powstańczych, mogę jeszcze powiedzieć, że odznaczony „Virtuti Militari” Aleksander Szuch, ojciec Teresy Lewtak-Stattler był ułanem, walczył w „Cudzie nad Wisłą”, a w czasie II Wojny Światowej trafił do obozu koncentracyjnego Auschwitz – Birkenau, gdzie przeprowadzano na nim eksperymenty. Irena Szuch, mama mojej babci, za okupacji ratowała Żydów. Część mojej rodziny zginęła w Katyniu, w rodzinnej genealogii można też znaleźć członków ruchu oporu Witolda Pileckiego czy obrońców Lwowa, którym zawdzięczam dalekie pokrewieństwo z Krzysztofem Kamilem Baczyńskim. Jednak nie mówię tego wszystkiego by jakoś podkreślać „rodowe zasługi”, zdaję sobie też sprawę, że nie każda polska rodzina była do tego stopnia uwikłana w historię, co moja. Niemniej myślę, że na tym przykładzie widać jak wartościowe pokolenia odeszły czy odchodzą i jako osoba młoda czuję potrzebę odnajdywania tych „niknących na śniegu” śladów. Przede wszystkim z tej najprostszej z możliwych przyczyny – by świat był piękniejszy w ten najbardziej ludzki i szlachetny sposób. Co oczywiście nie oznacza, że zamykam się na to, co przynosi ze sobą świat współczesny. Wręcz przeciwnie – poza historią, pasjonuje się sztuką współczesną (pracuję obecnie nad dokumentem o polskich kompozytorach muzyki współczesnej i filmowej), podróżami, działaniem na rzecz innych. Z równą siłą co historia, inspiruje mnie futuryzm. Zdarza mi się realizować reportaże radiowe czy prasowe nawet na nieco kontrowersyjne tematy. Mimo to uważam, że współczesność to bardzo szerokie słowo i zawiera w sobie również np. moje osobiste refleksje dotyczące przeszłości mojej rodziny, Polski, świata itd. Moim marzeniem jest, by utrwalać to, co wydaje mi się wyjątkowe. Nie po to, aby narzucać mój punkt widzenia widzom, nie…raczej by mieli dostęp i mogli się dowiedzieć, jak wiele wyjątkowych spraw nas otacza, nawet jeśli wydaje nam się, że na co dzień męczy nas poczucie pustki czy rutyna życia. Jeśli życie przyniosło mi ze sobą wyjątkowych ludzi czy wyjątkowe tematy, opowieści, zdarzenia – chcę się tym podzielić, otrzymanie „skarbu” zobowiązuje.

 

Kulturownia.pl: Trudno było dotrzeć do bohaterów filmu? Jak się z nimi pracowało?

 

MB: Zadanie było o tyle ułatwione, że widywałam główną bohaterkę filmu, moją babcię, na co dzień i że utrzymywała ona kontakty ze swoimi koleżankami i kolegami z czasów okupacji (bat. „Parasol) i Powstania Warszawskiego (bat. „Żubr”). Dzięki temu w filmie znalazły się również wywiady z Zofią Łazor ps. „Zojda” i Arkadiuszem Matejkowskim ps. „Tofek”. Przeprowadzają oni nas przez kolejne etapy życia mojej babci. O ostatnim – powojennym – opowiada Bogna Lewtak-Baczyńska, córka mojej babci, a moja mama. Myślę, że to czyni film jeszcze bardziej osobistym i prawdziwym, taką mam przynajmniej nadzieję. Pewnym wyzwaniem był mój stosunek do bohaterów filmu jako reżysera – ponieważ z jednej strony musiałam pozostawać obiektywna, a z drugiej wiedziałam, że z uwagi na prywatne powiązania, emocje czy przeżycia, jestem w stanie dotrzeć nieco głębiej niż „obiektywny reżyser”. Tak naprawdę trudnością była realizacja obrazu sama w sobie. Koszty wynajęcia sprzętu, promocja itd… nie mieliśmy sponsorów, nie było czasu na ich znalezienie, gdyż moja babcia zmarła na początku zdjęć do filmu. To oczywiście już samo w sobie było sporą trudnością. Można powiedzieć, że „Miła, padnij!” to moje filmowe pożegnanie z kimś, z kim praktycznie dorastałam i kto mnie w dużym stopniu ukształtował – babcia mieszkała z nami odkąd tylko pamiętam.

 

Kulturownia.pl: Czy tytuł "Miła, padnij!" jest inspirowany jakimś autentycznym wydarzeniem?

 

MB: Tak, „Miła, padnij!” to w pewnym sensie takie słowa – klucze. Krzyczy je Aniela Zawadka ps. „Cyganka” do „Miłej” w może i najbardziej dramatycznym punkcie jej życia, a zarazem i naszego filmu. Nie mogę powiedzieć więcej, bo żeby w pełni rozumieć tytuł, trzeba najpierw zobaczyć film, ale po przeczytaniu wspomnień mojej babci „Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój…: od ‘Parasola’ do ‘Żubra’” (wyd. Antyk – przyp. red.) czułam, że tytuł filmu może być wyłącznie taki.

 

Kulturownia.pl: Czy łatwo jest zrealizować taki projekt? Pomagała Ci przy tym jakaś instytucja?

 

MB: Udało nam się uzyskać patronat medialny i wsparcie merytoryczne Muzeum Powstania Warszawskiego, Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego, Fundacji Filmowej AK, Magazynu Historycznego „Mówią Wieki”, Akademickiego Radia Kampus, Fundacji Nasza Przestrzeń (Gdańsk) i magazynu filmowego Cinema.pl. Niestety, jak już wspominałam wcześniej, z uwagi na to, że nie mogliśmy czekać z realizacją projektu i szukać sponsorów, robiliśmy ten film całkowicie niezależnie. To bardzo poważne zadanie dla ósemki młodych ludzi, którzy nie mają własnego sprzętu, kończą studia lub właśnie skończyli i dopiero zaczynają zawodową pracę. Na szczęście odnajdywaliśmy oparcie i zrozumienie u naszych rodzin oraz wśród wielu, wielu ludzi dobrej woli, którym jestem ogromnie wdzięczna za każde ciepłe słowo, gest, wsparcie czy po prostu poradę. To pozwoliło nam wierzyć, że to, co robimy jest potrzebne, że jest w Polsce miejsce na twórczość młodych ludzi i że…dzieją się niezwykłe rzeczy, gdy ludzie zaczynają wspólnie działać na rzecz czegoś istotnego.

 

Kulturownia.pl: Ile osób pracowało przy filmie?

 

MB: Jeśli chodzi o ekipę filmową, to osiem m.in. Maciej Sowilski – operator czy Ilona Bidzan – organizator produkcji, a aktualnie, w związku z planowanym wydaniem DVD, nawet więcej. Oprócz tego na ekranie pojawiają się wywiady z trzema osobami, lektorem był Janusz Baczyński, a muzyka jest autorstwa Bogny Lewtak-Baczyńskiej.

 

Kulturownia.pl: Gdzie można zobaczyć film?

 

MB: Jak dotąd odbyło się ok. 15 pokazów m.in. w Kinie Alchemia, w Centrum Sztuki Współczesnej, w Muzeum Powstania Warszawskiego i w Centrum Edukacyjnym IPN w Warszawie, w Muzeum Armii Krajowej im. gen. Emila Fieldorfa „Nila” w Krakowie, a także  w Gdańsku i w paru innych mniejszych miastach. Na pewno na finał akcji zbierania funduszy na wydanie na DVD „Miła, padnij!” odbędzie się specjalny pokaz w budynku PASTY. Planujemy również projekcje w Lublinie, Toruniu i Katowicach oraz pokazy zagraniczne…będziemy wdzięczni za trzymanie kciuków, bo mamy przed sobą tych wyzwań jeszcze sporo. No i oczywiście zachęcam do zakupienia w przedsprzedaży filmu na DVD lub w wersji elektronicznej na www.beesfund.com/projekty/pokaz/106,mila--padnij---powstancza-opowiesc .

 

Kulturownia.pl: Jakie są dalsze plany związane z "Miła, padnij"?

 

MB: Przede wszystkim wymienione wcześniej pokazy, a także wydanie DVD. Udało nam się już zebrać środki potrzebne do rozpoczęcia produkcji DVD, niemniej w dalszym ciągu do 7 lutego trwa akcja zbierania funduszy – jeśli zgromadzimy ich nieco więcej, to prócz wersji polskiej i angielskiej, powstanie również francuska i hiszpańska wersja filmu. Planujemy rozesłać DVD z „Miła, padnij!” do mediów, instytucji, kin, szkół i uczelni w Polsce i na świecie. Być może wydarzy się po drodze jeszcze parę innych dobrych rzeczy w związku z tym projektem, ale na razie nie mogę powiedzieć nic więcej. Będziemy wszystkich na bieżąco informować na naszym fanpage’u: www.facebook.com/pages/Mi%C5%82a-padnij/202611556452542.

Podziel się treścią artykułu z innymi:
Wyślij e-mail
KOMENTARZE (0)
Brak komentarzy
PODOBNE TEMATY
Na nudę nie narzekam, nienawidzę siedzieć w miejscu
Michał Kowalski - model, aktor, działacz społeczny i student ...
Agata Kulesza bez make-upu. Czy łatwo grać zakonnicę?
„Kiedy przebierałyśmy się w habity i welony, było w tym ...
Wywiad z Magdaleną Kubasiewicz, autorką powieści „Spalić wiedźmę”
„Tak naprawdę najwięcej pomysłów przyszło mi do głowy ...