Wykorzystujemy pliki cookies do poprawnego działania serwisu internetowego, oraz ulepszania jego funkcjonowania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.
Data publikacji: 12.07.2013 A A A
Nie jestem Elvisem – jestem przede wszystkim fanem Elvisa Presleya
ROZMAWIAŁ: RADOSŁAW NAWORSKI
Piotr Skowroński - "polski Elvis". Fot. Materiał prasowy

The King's Friends to zespół, który powstał 12 lat temu grający utwory Elvisa Presleya. Stanowią go muzycy: Piotr Skowroński - Elvis, Sławek Wódka - bas i chórki, Witek Mariański - instrumenty klawiszowe, Marcin Guzek - gitary, Mariusz Latoszewski - perkusja i chórki. Oprócz licznych koncertów mają na koncie także sporo nagród i sukcesów. Są, w Polsce jednymi z najlepszych "elvisowców", a ich muzyka dociera nawet za ocean, gdzie także byli doceniani. Ostatnim sukcesem o jakim warto wspomnieć jest niedawno zakończony Europe's Tribute to Elvis Festival & Championship w Blackpool. Wśród licznych uczestników, Piotr Skowroński został zakwalifikowany do rundy finałowej konkursu. Został  wyróżniony za  finałowe śpiewanie nagrodą dla finalisty konkursu na najlepszego Elvisa Europy.


Kulturownia: Gratulujemy nagrody! Opowiedz coś o konkursie. To na pewno spore doświadczenie. Jak to jest spotkać tylu wielbicieli i wykonawców muzyki Elvisa w jednym miejscu. Jesteś najlepszym Elvisem Europy?

 

Piotr Skowroński: Bardzo dziękuję. Jestem niezmiernie szczęśliwy z tego osiągnięcia ale muszę tutaj sprostować że jestem finalistą mistrzostw. Konkurs wygrał reprezentant Anglii Ben Thompson. Konkurs zorganizowany został w Blackpool (Wielka Brytania) w ramach największego w Europie festiwalu poświęconego pamięci Elvisa Presleya - Europe's Tribute to Elvis Festival. W ramach tego festiwalu przeprowadzony został konkurs na najlepszego odtwórcę Elvisa w Europie - Ultimate Elvis Tribute Artist Contest. Konkurs Ultimate... to od kilku lat najważniejszy i najbardziej prestiżowy konkurs na świecie organizowany przez firmę Elvis Presley Enterprises założoną przez Priscillę Presley. Konkurs ten po raz pierwszy w historii gościł w Europie.

Organizacją konkursu zajęły się dwie firmy: Tees Events - firma z Anglii która była odpowiedzialna za operacyjne zrealizowanie całej imprezy oraz Elvis Presley Enterprises która odpowiedzialna była za konkurs.

Do konkursu zgłoszenia przyjmowane były przez pół roku. Zgłosić mógł się każdy kto profesjonalnie zajmuje się graniem koncertów poświęconych pamięci Króla Rock'n'rolla. Regulamin konkursu mówił, że do występów przed publicznością zostaną dopuszczone tylko te osoby które zostaną poprawnie zweryfikowane przez Tees Events oraz Elvis Presley Enterprises (EPE). Weryfikacji podlegał poziom artystyczny (należało podać link do swojej strony, do profilu na FB i Youtube oraz koniecznie link do przynajmniej jednego nagrania na żywo z koncertu). Dodatkowo EPE sprawdzało czy jakiekolwiek materiały dostępne w Internecie z kandydatem do konkursu nie obrażąją lub nie ośmieszają wizerunku Elvisa.

Osoby które przeszły kwalifikację wstępną zostały zaproszone do Blackpool. Sam konkurs podzielony był na 4 rundy. W każdej rundzie każdy uczestnik musiał zaśpiewać dwie piosenki. Po każdej rundzie Jury konkursowe, składające sie z osób, które bezpośrednio współpracowały z Elvisem podczas jego tras koncertowych oraz filmów oceniało występ w kilku kategoriach:
- umiejętności wokalne z wagą 40%,
- prezencja sceniczna 20%,
- ogólne wrażenie 20%,
- kontakt z publicznością 20%.

Po każdej rundzie kilka osób było eliminowanych z dalszego uczestnictwa. Dwie pierwsze rundy które odbyły się w piątek to rundy eliminacyjne, runda trzecia to półfinał (sobota) i runda czwarta (niedziela) to finał. Do finału doszło 7 uczestników w tym również ja. Każdy z finalistów mistrzostw dostał pamiątkową nagrodę dla finalisty mistrzostw Europy. Konkurs zasłużenie wygrał Ben Thompson z Anlgii. Po raz pierwszy w historii ktokolwiek z Polski dotarł w tak prestiżowym konkursie aż do finału!

 

Piotrze, jak to jest być Elvisem, królem rock and rolla?

 

Czy to pytanie jest podchwytliwe? (śmiech) Nie jestem Elvisem – jestem przede wszystkim fanem Elvisa Presleya i jego twórczości. Z racji tego, że bardzo kocham tą muzykę a w Polsce myślę jest ona zdecydowanie nie doceniana, chciałem coś zrobić aby ją propagować i przybliżać osobom, które znają Elvisa tylko przez pryzmat kilku piosenek do znudzenia granych w rozgłośniach radiowych. Dlatego właśnie zdecydowałem się na wcielanie się w niego. Granie i śpiewanie jego piosenek a przede wszystkim występy na żywo sprawiają mi ogromną radość. Uwielbiam stać przed żywą publicznością.

 

Prawie każdy wie, że Elvis żyje i przeżyje każdego z nas. Z czego wg Ciebie rodzi się sukces jego muzyki. Co jest w niej takiego magicznego, że podskórnie czuje się, że "to jest to"?

 

Elvis Presley miał niewątpliwie ogromny dar. Z jednej strony nieprawdopodobny głos – zachęcam tutaj do posłuchania w jego wykonaniu takich  piosenek jak Hurt czy Unchained Melody, z drugiej natomiast strony jak nikt przed nim ani po nim potrafił swoim śpiewem przekazać emocje. Znam wiele osób, które płaczą słuchając jego piosenek mimo że nie znając języka angielskiego nie wiedzą do końca o czym śpiewa. Dodatkowo w jego repertuarze można znaleźć zarówno dynamiczne rock’n’rolle, ballady, pieśni gospel, piosenki z arii operowych, jak również piosenki rockowe. Elvis po prostu wszystko co zaśpiewał zamieniał w diament. Zachęcam do odkrywania jego twórczości – naprawdę warto.

 

Działacie już dość długo. Dużo ciekawych rzeczy po drodze się działo, wiele sukcesów, koncertów, miejsc. Opowiedz o Waszej karierze. Skąd w ogóle pomysł na takiego rodzaju przedsięwzięcie?

 

Ja do zespołu dołączyłem trzy lata temu. Sam zespół istnieje od 2001 roku. Motywacja moich kolegów była podobna do mojej – to naprawdę piękna muzyka i warto aby ludzie ją znali! Od czasu gdy się spotkaliśmy faktycznie sporo się wydarzyło: dwukrotnie  - w 2011 i 2012 roku – zajęliśmy pierwsze miejsce w konkursie na najlepszego „polskiego Elvisa” organizowanym przez fanklub „Raised on Rock” – jedyny ogólnopolski fanklub Elvisa Presleya. Mamy również rekomendację fanklubu potwierdzającą że to co robimy stoi na wysokim poziomie artystycznym. Ta rekomendacja jest dla nas bardzo ważna – sam jako fan Elvisa wiem ile mam w sobie krytycyzmu dla osób które chcą go naśladować - otrzymanie jej więc z rąk zarządu fanklubu jest czymś wyjątkowym.

 

Repertuar Presleya jest skończony. Nie gracie nic swojego, a oprócz interpretacji, i elementów show nie możecie nic nowego tam włożyć. Nie nudzi się Wam czasem granie tych samych kawałków, powtarzanie ich na każdym koncercie?

 

O nie! Elvis nagrał ponad 700 piosenek – to naprawdę ogromna ilość -  wiele z nich są zarejestrowane w zupełnie innych aranżacjach na przestrzeni lat. Tutaj zdecydowanie mamy nad czym pracować. Dodatkowo w swoich koncertach staramy się poza wcielaniem w Elvisa dać publiczności coś od siebie - w końcu jeśli chcą zobaczyć Elvisa i go posłuchać to mogą zawsze to zrobić na DVD. Jeśli już natomiast ktoś przychodzi na koncert na żywo to myślę, że chciałby coś przeżyć – dlatego zmieniamy aranżacje, dodajemy nowe elementy – tak aby widz bawił się tym co widzi i słyszy. Nie zapominajmy też że od lat `50 kiedy Elvis zaczynał minęło bardzo dużo czasu. Współczesny słuchacz potrzebuje nieco innych doznań słuchowych więc te nasze aranżacje są tak zmienione aby bardziej pasowały do współczesnych czasów – można powiedzieć, że to muzyka Elvisa ale z takim rockowym pazurem.

 

W Stanach "Elvisomania" wciąż ma się dobrze. Istnieją  fankluby, sam Elvis gdzieś co jakiś czas jest widziany. Organizowane są zloty sobowtórów, gra się jego muzykę, istnieje nawet Kościół Elvisa Presleya. Jak z perspektywy osoby związanej z jego osobą określiłbyś polskich fanów? Czym się oni różnią od tych w jego ojczyźnie? Jak reagują na koncertach, jaki jest to przedział wiekowy?

 

Fani są wszędzie tacy sami – miałem okazję zaobserwować to w Anglii. Wszyscy tak samo kochają Elvisa i jego muzykę. Oczywiście ta miłość czasem przyjmuje skrajne jak dla mnie formy – np. zakładanie kościoła im Elvisa (śmiech). Wiekowo w Polsce również jest podobnie jak na całym świecie – w fanklubie są osoby zarówno bardzo młode jak i osoby starsze. To co nas w Polsce odróżnia od Anglii czy USA to ilość fanów – 50 lat komunizmu i wkładania nam do głowy, że wszystko co amerykańskie jest złe zrobiło swoje. Na całym świecie z wyjątkiem państw postkomunistycznych Elvis jest uważany za wybitnego artystę o gigantycznym wpływie na muzykę rozrywkową – w końcu to o nim John Lennon powiedział „Przed Elvisem nie było nic”. Rozmawiałem na ten temat podczas konkursu z osobami z Niemiec i mówili, że u nich jest wyraźna granica w tym względzie pomiędzy dawnym NRD i RFN. W części wschodniej jest tak jak u nas podczas gdy w Niemczech zachodnich Elvis jest bardzo popularny.

 

Czego Wam życzyć? Czy jest coś takiego, co jeszcze chcielibyście osiągnąć?

 

Planów mamy bardzo dużo – i tych związanych z osiągnięciami i tych z naszymi występami. Przede wszystkim natomiast kochamy to, co robimy więc jeśli mam wybrać dla nas życzenia to poproszę o takie abyśmy mogli jak najczęściej dawać ludziom radość naszymi koncertami.

 

Dziękujemy za rozmowę.

Podziel się treścią artykułu z innymi:
Wyślij e-mail
KOMENTARZE (1)
PODOBNE TEMATY
Na nudę nie narzekam, nienawidzę siedzieć w miejscu
Michał Kowalski - model, aktor, działacz społeczny i student ...
Agata Kulesza bez make-upu. Czy łatwo grać zakonnicę?
„Kiedy przebierałyśmy się w habity i welony, było w tym ...
Wywiad z Magdaleną Kubasiewicz, autorką powieści „Spalić wiedźmę”
„Tak naprawdę najwięcej pomysłów przyszło mi do głowy ...