Wykorzystujemy pliki cookies do poprawnego działania serwisu internetowego, oraz ulepszania jego funkcjonowania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.
Data publikacji: 29.11.2013 A A A
Chciałbym dostawać role, które będą dla mnie wyzwaniami
ROZMAWIAŁ TOMASZ CICHOCKI
Fot. Tomasz Cichocki

Rozmowa z Mateuszem Banasiukiem, młodym 28- letnim aktorem, który gra między innymi na perkusji, umiejętność tę wykorzystał w filmie „Wszystko co kocham” w którym zagrał perkusistę. Zadebiutował w filmie „Pręgi” a teraz powraca w najnowszym filmie Tomasza Wasilewskiego „Płynące wieżowce” gdzie gra Kubę, który wcześniej ma dziewczynę Sylwię, którą gra (Marta Nieradkiewicz) i nagle poznaje Michała (Bartosz Gelner) i wszystko wywraca się do góry nogami...


Mateusz Jak to się wszystko zaczęło? Twoja ostatnia rola Kuby, który jest gejem może wywołać sporo zamieszania i kontrowersji. Nie obawiasz się tego?

 

Mateusz Banasiuk: Jeśli chodzi o film „Płynące wieżowce”  to wszystko zaczęło się standardowo. Zazwyczaj aktor jest zapraszany na casting. I to jest uczciwie, bo wtedy na tym castingu,aktor musi się sprawdzić. Często jest tak iż po castingu nie dostaje się danej roli. Ja uważam, że postać Kuby, od początku była dla mnie. Kiedy dowiedziałem się o czym jest ten film, wiedziałem, że  była od razu napisana dla mnie. Poza tym dobrze mi poszło na castingu, więc złożyło się na to kilka czynników. Ja bardzo liczyłem, że dostanę tę rolę. Dodatkowo grałem z Bartkiem Gelnerem, z którym mi się bardzo dobrze grało.

 

Tutaj miałem pytanie do Bartka Gelnera, który jest niestety nieobecny dzisiaj fizycznie, (ale jest obecny w naszych sercach) dodał Mateusz Banasiuk z offu.

 

Znacie się już z Bartkiem, nie od dziś, czy możesz coś więcej o nim opowiedzieć?

 

Znamy się z nim już kilka lat, poznaliśmy się w serialu „Przystań”. Jest to świetny aktor. Ja uważam, że lepiej jest mieć dobrych partnerów, niż jak się gra z niektórymi mniej znanymi aktorami, to wtedy człowiek się bardziej wybija. Ale to jest nieprawda. Gdyż to znany aktor wybija w górę. Wydaje mi się też, że my razem z Bartkiem wspólnie się nakręcaliśmy, nawzajem się mobilizowaliśmy. To była absolutna współpraca i dialog, bo na tym to polega na dialogu, nawet też porozumienie bez słów, a czasem granie na jakimś wyższym lewelu. Ma dużą wrażliwość. Jest bardzo dowcipny. Bardzo podoba mi się jego tok myślenia i gust. Dobrze mi się gra z Bartkiem.

 

A w przypadku Marty Nieradkiewicz?

 

Martę poznałem dopiero jak dostałem rolę Kuby. Kojarzyłem ją tylko z telewizji. Na początku kręcenia musieliśmy przełamać barierę wstydu i cielesności. Mieliśmy się czuć przy sobie swobodnie, a tutaj znaliśmy się zaledwie kilka miesięcy. W „Płynących wieżowcach” mieliśmy grać razem parę, którą łączy już długi okres znajomości dwa, trzy lata. Musieliśmy odnaleźć to w sobie. Z Martą też łączyło mnie duże zaufanie, co jest podstawą współpracy. Ta współpraca też była bardzo owocna.

 

Ten film jest genialnie zrobiony, choć czasem w paru momentach, gracie tak cicho, że jak powiedziałem reżyserowi Tomkowi Wasilewskiemu nic nie słychać tak jakby był film niemy. Nie wiem  czy to wina postsynchronów, czy czegoś innego. Czy uważasz, jeżeli teraz skupimy się na Twojej postaci, trudno było ją zagrać? Masz duże sekwencji pływackich. Lubisz pływać?

 

Lubię pływać, bo pływam od dziecka, ale nie pływam tak dobrze jak mój bohater. Jest to profesjonalny zawodnik sportowy. Podczas kręcenia filmu, miałem treningi z trenerem. Staraliśmy się pokazać technikę, a nie szybkość tak naprawdę która może nie jest odczuwalna. Oni mi bardzo pomagali na planie, pokazali mi trochę tricków. Gdy mieliśmy sceny kręcone na basenie to miałem zdjęcia z championami, którzy super pływają. Wszystko idzie do przodu, i pływanie jak i kino i sport. Ja trenowałem pływanie kiedyś i może trochę nie pamiętałem jak to było dawniej ale przy pomocy trenerów osiągałem dobre efekty, o które prosił mnie reżyser Tomek Wasilewski. Mi to sprawiało dużo przyjemności. Wymagało to dużo ode mnie pracy i owszem w pewnym momencie miałem dość basenu i chloru. Ale sport ma dobry wpływ na człowieka.

 

Która scena była najtrudniejsza? Tematem filmu jest miłość homoseksualna. Jest to temat kontrowersyjny. Czy możesz rozwinąć ten wątek?

 

Wszystkie sceny nakręcone w filmie „Płynące wieżowce” traktuje równorzędnie, wszystkie sceny są po coś. I na przykład sceny, które widzowi wydają się proste, to były nieco trudne. Film nie wiem jak będzie odebrany. Sam jestem ciekaw. Film może nie opowiada o miłości homoseksualnej, ale miłości bardzo wielkiej, której człowiek boi się konsekwencji. Na przykład mój bohater Kuba jest chłopakiem, który zakochuje się w drugim chłopaku. Pozostawię ocenę tego filmu widzowi. Nie chce zaprzeczać, że jest tam pokazany wątek gejowski, bo tak jest pokazana miłość, uczucie jednego mężczyzny do drugiego mężczyzny. Ale myślę, że tam tak naprawdę chodzi o coś więcej, nie tylko to że on jest pedałem (gejem).

 

No właśnie jeżeli chodzi o odbiór widzów i sali to była cisza. Taka zaskakująca. Nie dziwi Cię to?

 

Tak jest zawsze, kiedy pokazujemy flm na każdym zakątku świata. Wydaje mi się, ze to dobrze. Montaż filmu jest to bardzo ważna rzecz w filmie. Tomkowi o to chodziło, żeby widzowie pozostali z tym filmem. My otwieramy jakiś temat, który jest istotny, otwarty temat, żeby się nad nim zastanowić. To dobrze, że tak jest choćby teraz z „Płynącymi wieżowcami”.

 

Czy możesz teraz opowiedzieć nam o swoich najbliższych planach?

 

Zapraszam wszystkich czytelników portalu Kulturownia.pl, do odwiedzania teatrów i oglądnięcia sztuk, w których gram. Jest to okazja do spotkania się z aktorami na żywo. Zapraszam do Teatru Ateneum gdzie gram w dwóch sztukach: „Śnie nocy letniej” i „Sile przyzwyczajenia”, gram również w Teatrze Warsawy „Zaklęte rewiry” (dostałem za tę rolę Felixa warszawskiego) i moja ostatnia rola teatralna „Old love”, z którą dotrzemy do wielu miast Polski, bo taki jest plan, ze będziemy podróżować i wystawiać tę sztukę w wielu nieznanych zakątkach naszego pięknego kraju. Gram tam obok Artura Barcisia, Małgosi Królikowskiej-Ostrowskiej oraz Basi Kurdej-Szatan i teraz też przygotowuje kolejny spektakl z Piotrem Lachmanem, ale te o których powiedziałem gram przez cały najbliższy sezon, więc serdecznie zapraszam do teatru.

 

Jakie są Twoje marzenia?

 

Chce, żeby wszystko przebiegało tak jak przebiega do tej pory. Skupie się głównie na planach zawodowych, bo o prywatnych nie chcę za bardzo mówić. Chciałbym dostawać role, które będą dla mnie wyzwaniami. Chciałbym dostać teraz rolę, która będzie całkiem inna od tej którą zagrałem w „Płynących wieżowcach” Nie wiem co to znaczy inna, po prostu inna. Ja do tej pory tak się dzieje. Chce robić filmy z dobrymi aktorami i reżyserami. Też nie chce nikogo teraz wymieniać, nazywać po imieniu i nazwisku. Mam nadzieję, ze tak będzie jak do tej pory.

 

I na koniec naszej rozmowy wróćmy do początkowej sekwencji, czyli Twojej pasji muzycznej i o perkusji. Czy jest szansa, abyś kiedyś przyjechał do Krakowa z koncertem?

 

Oczywiście, że tak (uśmiech). Szczególnie że niedawno założyłem nowy zespół muzyczny, nowy projekt, jeszcze nie mamy nazwy. Nagraliśmy już parę kawałków, jesteśmy podekscytowani. Gramy muzykę z ogromną przyjemnością i myślę, że koncerty to jest absolutna rzecz, która nas niebawem czeka. Może w Krakowie też. Ale to już zależy od Krakowa, czy Kraków będzie chciał nas usłyszeć. My z przyjemnością zaprezentujemy, to co tworzymy w tej chwili.

 

W takim razie ja Ci życzę wszystkiego dobrego, trzymam kciuki mocno i do następnego spotkania, może z projektem muzycznym.

 

Może dziękuje do zobaczenia.

Podziel się treścią artykułu z innymi:
Wyślij e-mail
KOMENTARZE (2)
PODOBNE TEMATY
Na nudę nie narzekam, nienawidzę siedzieć w miejscu
Michał Kowalski - model, aktor, działacz społeczny i student ...
Agata Kulesza bez make-upu. Czy łatwo grać zakonnicę?
„Kiedy przebierałyśmy się w habity i welony, było w tym ...
Wywiad z Magdaleną Kubasiewicz, autorką powieści „Spalić wiedźmę”
„Tak naprawdę najwięcej pomysłów przyszło mi do głowy ...