Wykorzystujemy pliki cookies do poprawnego działania serwisu internetowego, oraz ulepszania jego funkcjonowania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.
Data publikacji: 15.05.2014 A A A
Buntownicy są niezbędni - dają nam ideę wolności
ROZMAWIAŁ TOMASZ CICHOCKI
Fot. Tomasz Cichocki

Znany z wielkiego przeboju Luca Bessona "Wielki błękit" Jaen Marc Barr był gościem 7. OFF Plus Camera w Krakowie. Udało nam się z nim przeprowadzić krótką rozmowę.


Tomasz Cichocki: Czy może Pan opowiedzieć parę słów o tym, jak zaczęła się Pana przygoda z aktorstwem i grą w filmie "Wielki błękit", którego prywatnie jestem wielkim fanem.

 

Jean Marc Barr: To była moja pierwsza rola, tak duża rola w której mogłem pokazać swoje możliwości aktorskie. Spędziłem razem z ekipą cztery miesiące i kręciliśmy ten film głównie pod wodą. Przez długi czas nie przebywałem już wśród Amerykanów, podczas pracy nad tym filmem dobrze mi się pracowało z aktorka Rosanną Arquette. Gra z Jean Reno, to także było ciekawe przeżycie, jest on człowiekiem, który prywatnie jest całkiem inny niż ten, którego gra w filmie. Są momenty w których ludzie przez jakiś czas tworzą zespół, ludzie którzy realizują dobry projekt i którzy poświęcają się całkowicie żeby ten projekt zrealizować. Nasza praca odbywała się w takiej atmosferze. Luc Besson zrobił dobry film, bo zaangażował dobrą ekipę i wszyscy byli skoncentrowani na filmie i nie myśleli o niczym innym tylko koncentrowali się na swojej pracy.

 

Tomasz Cichocki: A porównując Luc Besson i Lars von Thier?

 

Jean-Marc Barr: Luc Besson reprodukuje to co robią Amerykanie. Ten sam przemysł ta sama moralność, on to robi bardzo dobrze, a Lars jest tym reżyserem, który zna kino, ktoś kto rozumie historię kina od początku i kto w tym procesie przyczynia się do jego ewolucji. Tak samo robią Godard, Polański, Bergman i inni wielcy reżyserzy.

 

Tomasz Cichocki: A propos Bessona, dwa lata temu kiedy był na Festiwalu Off Plus Camera nie chciał się spotkać z dziennikarzami i udzielać za dużo wywiadów...

 

Jean Marc Barr: Tak wiem o tym. Taki właśnie jest Besson- nieufny.

 

Tomasz Cichocki: Co Pan myśli o dzisiejszym świecie? O globalizacji?

 

Jean-Marc Barr: Jestem dumny ze swojej przeszłości. Moją wczesną młodość spędziłem w USA, dorastając w Kalifornii. Jest mi bliżej do europejskiej kultury, kinematografii niż do amerykańskiej. Mój tata uczestniczył w trzech wojnach między innymi w Korei i Wietnamie. Kocham Amerykanów, jednak coraz bardziej niepokoi mnie to, jakim krajem stają się Stany Zjednoczone. Kultura danego kraju jest odbiciem tego, jakie ten kraj ma społeczeństwo. Obecnie Ameryka jest opanowana przez propagandę przemysłu i pieniądza, natomiast w Polsce macie znacznie silniejsze poczucie wspólnoty niż mają Amerykanie. Jedynym co trzyma razem Amerykanów jest chyba dolar. To nie jest zbyt głębokie. Marzy mi się "jakiegoś rodzaju rewolucja" w Ameryce, która zakończyłaby "dyktaturę przemysłu i pieniądza", a wzmocniła wspólnotowe więzi międzyludzkie.

 

Tomasz Cichocki: Jest Pan po raz drugi w Polsce?

 

Jean-Marc Barr: Tak pierwszy raz byłem dwadzieścia lat temu zarówno w Polsce jak i w Krakowie. Ale głównie w Katowicach, w których kręciłem film. Odkryłem piękno tego miasta. Spacerowałem po Rynku, obejrzałem też sztukę w reżyserii Krystiana Lupy "Szkice z człowieka bez właściwości", która zrobiła na mnie duże wrażenie. (Barr był z pierwszą wizytą na początku lat 90. W Katowicach kręcono film z jego udziałem pt. "Zarzewie" - "Le brasier" w reż. Erica Barbiera - przyp. red.).

 

Tomasz Cichocki: Czy zna Pan kino polskie?

 

Jean Marc Barr: Niewiele znam wasze kino, bo widziałem zaledwie kilka polskich filmów, ale niestety kiedy żyje się na Zachodzie dostęp do nich nie jest łatwy. Tam spotkałem włoską reżyser i właśnie teraz odkrywam, że powojenne kino włoskie było sto razy bardziej interesujące niż francuskie. Mam jeszcze czas żeby poznawać. Znam bardzo dobrze kino amerykańskie, kino angielskie, francuskie i trochę kino jugosłowiańskie, które było bardzo silne. Wiem iż przez kulturę, sposób w jaki ludzie są w Polsce wykształceni, że kino musi być bardzo bardzo bogate.

 

Tomasz Cichocki: Na zakończenie krótkiego wywiadu: czy może Pan powiedzieć parę słów o swoim najnowszym filmie "Big sur".

 

Jean Marc Barr: "Big sur" tytuł pochodzi od  miejsca mitycznego dla Amerykanów, gdzie marzenia się kończą. Jestem szczerze zafascynowany postacią Jacka Kerouaca – buntownicy są niezbędni, ponieważ to oni nas inspirują. To oni są ludźmi dającymi nam ideę wolności.

 

Tomasz Cichocki: Dziękuje za rozmowę.

 

Jean Marc Barr: Dziękuje bardzo.

Podziel się treścią artykułu z innymi:
Wyślij e-mail
KOMENTARZE (1)
PODOBNE TEMATY
Na nudę nie narzekam, nienawidzę siedzieć w miejscu
Michał Kowalski - model, aktor, działacz społeczny i student ...
Agata Kulesza bez make-upu. Czy łatwo grać zakonnicę?
„Kiedy przebierałyśmy się w habity i welony, było w tym ...
Wywiad z Magdaleną Kubasiewicz, autorką powieści „Spalić wiedźmę”
„Tak naprawdę najwięcej pomysłów przyszło mi do głowy ...