Wykorzystujemy pliki cookies do poprawnego działania serwisu internetowego, oraz ulepszania jego funkcjonowania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.
Data publikacji: 12.06.2014 A A A
Alicja w Ogrodzie Saskim
INFORMACJA PRASOWA
Wizualizacja Jakub Szczęsny. Źródło: materiał prasowy

W dniach od 12 czerwca do 6 lipca zapraszamy do odwiedzenia Alicji w Ogrodzie Saskim, multimedialnej instalacji autorstwa Włodzimierza Jana Zakrzewskiego. Jest to bliźniaczy projekt do wystawy Alicja po drugiej stronie usytuowanej w dolnych salach Zachęty. Producentem instalacji jest Narodowy Instytut Audiowizualny, współorganizatorem Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, a projekt wykonało Stowarzyszenie Artanimacje.


Punktem wyjścia projektów prezentowanych w Zachęcie i Ogrodzie Saskim w Warszawie była książka Lewisa Carrolla Przygody Alicji w Krainie Czarów — słynna opowieść o dziewczynce, która trafiwszy do tajemniczej krainy, przeżywa tam nieprawdopodobne przygody i spotyka niezwykłe postacie. Absurdalna logika snu, jaka rządzi tą bajką, spowodowała, że jest ona jednym z najbardziej oryginalnych i inspirujących obrazów literackich.

 

Włodzimierz Jan Zakrzewski, malarz zajmujący się od lat siedemdziesiątych definicją czasu i zmieniającą się percepcją rzeczywistości, postanowił stworzyć w Ogrodzie Saskim interaktywną instalację dźwiękową odnoszącą się do Krainy Czarów. Uczestnik trafia do wykreowanego przez artystę świata ulegającego nieoczekiwanym przekształceniom. Wkrótce okazuje się, że słyszana muzyka się zmienia, Karty do gry poruszają się, a my znaleźliśmy się w labiryncie, po wyjściu z którego dochodzimy do wielkiego ryczącego słonia autorstwa Kuby Bąkowskiego i wysypanej żwirem ścieżki z dźwiękami sterowanymi laserem. Wnikliwi obserwatorzy zauważą, że zmiany szybkości, głośności i barwy dźwięków zależne są od ruchu uczestników, którzy sami mogą na nie wpływać dzięki specjalnej technice opracowanej przez Michała Silskiego. Podobnie jak w oryginalnej opowieści o Alicji, gra skalą i odległością jest tu kluczowym elementem. W efekcie udziału publiczności powstaje na żywo nowe dzieło muzyczne, którego współdyrygentem stać się może nawet kilkuletnie dziecko, doświadczające dzięki temu niecodziennych emocji i radości tworzenia. Włodzimierz Jan Zakrzewski wspomina: „Początki Alicji sięgają lata ubiegłego roku. Oglądałem graficzny zapis nagrania Króla Rogera na swoim laptopie i wpadłem na pomysł stworzenia czegoś takiego w rzeczywistości, wprawienia w ruch tego, co widzę. Podzieliłem się tą ideą z Michałem Silskim. Powiedział: »myślę, że da się to zrobić«. Po pokonaniu wielu problemów technicznych oraz dotyczących programowania, już w listopadzie mogliśmy testować nową technologię odczytu ścieżki dźwiękowej. Alicja w Ogrodzie Saskim jest pierwszą prezentacją tego konceptu”.

 

Fizyczny kształt instalacji zaprojektowany został przez Jakuba Szczęsnego — architekta używającego środków architektonicznych do kształtowania przestrzeni, ale również jej zmysłowego postrzegania. Celem było tu wyeksponowanie efektu bezpośredniej, organicznej relacji pomiędzy człowiekiem a dźwiękiem. Szczęsny mówi: „Alicja jest drogą, której pokonywanie wpływa na dobywające się zewsząd dźwięki i na nasz odbiór muzyki. Muzyka jest tu najważniejsza, ale zależało nam również na dostarczeniu doznań związanych z postrzeganiem wzrokowym, także z odczuwaniem zmian temperatury i ruchu powietrza. Do wytworzenia tych doznań potrzebowaliśmy kontrastowych środków: mamy więc odcinający nas od świata zewnętrznego tunel z ukrytymi dziedzińcami, zmiany wysokości, po których się poruszamy i żwirową ścieżynkę, na której nagle się znajdziemy po wyjściu z namiotu”.

 

Elementem instalacji jest Żółty Kuby Bąkowskiego — udźwiękowiona tymczasowa rzeźba parkowa, ponadnaturalnej wielkości słoń. „Praca ta jest w zasadniczej większości kopią fragmentu układu wentylacyjnego znalezionego w jednym z magazynów na warszawskiej Pradze — kopią poddaną modyfikacji polegającej na dodaniu kilku obiektów: uszu i oczu, co wraz z pomalowaniem na żółto zmieniło układ stalowych rur w głowę słonia. Ustawienie głowy na postumencie nadało pracy charakter parkowej rzeźby-instalacji, jednocześnie przeskalowanej zabawki. Prezentowany wśród drzew w Ogrodzie Saskim Żółty reaguje na ruch przechodniów, rycząc i wygrywając na swej trąbie jazzowe sola o bebopowym zabarwieniu” — opisuje swoją pracę artysta.

 

Bliźniaczym projektem do powyższego jest Alicja po drugiej stronie usytuowana w dolnych salach Zachęty. Tu inspiracją i punktem wyjścia stały się zabawy Carrolla ze skalą, perspektywą i przestrzenią. Instalacją otwierającą, w Małym Salonie, jest Acilja w nie wielkim salonie autorstwa Kuby Bąkowskiego. Artysta odwołując się do absurdalnej logiki marzenia sennego, dzieli ciało Alicji na elementy w różnych skalach, pozycjach i barwach, by ponownie je połączyć poprzez obiektyw camery obscura lub zabytkowego aparatu fotograficznego. Stare urządzenie optyczne zadziała jak soczewka skupiająca rozszczepioną rzeczywistość. Obiekt ten, niczym ciastko z etykietką „zjedz mnie”, wprowadzi publiczność w pomniejszony świat, który będzie miała swą kontynuację w kolejnej sali — miniaturowym Gabinecie osobliwości składającym się z grafik (w dużej mierze nigdy wcześniej nie pokazywanych) i obiektów z kolekcji Zachęty, przedstawiających fantastyczne stworzenia, pejzaże i tajemnicze przedmioty. Alicji nie udaje się zbyt długo zachować uzyskanych wymiarów, podobnie dzieje się z przestrzenią w galerii, która szybko wróci do właściwych sobie rozmiarów. Zmianę tę podkreślają jeszcze dwie prace pochodzące ze zbiorów Zachęty, silnie kontrastujące swoją skalą z pozostałymi dziełami: Bez tytułu Pedro Cabrity Reisa oraz Table House Bartosza Muchy (fragment instalacji 52 leniwe tygodnie. Paraarchitektura). Projekt zamyka instalacja Tralabum i mubalarT Włodzimierza Zakrzewskiego, w której pojawia się obecny w Ogrodzie Saskim motyw kart, jednak w zupełnie innej skali. Dzięki zastosowanym rozwiązaniom świetlnym rozmiary sali są niejasne, a kluczową rolę pełni muzyka i jej związek z tajemniczą instalacją ujawniającą się dopiero wówczas, gdy widz jest odpowiednio blisko.  Zakrzewski:  „Instalacja dotyczy relacji między dźwiękiem i ruchem. Tytuł Tralabum i mubalarT odnosi się do rozdziału IV książki Po tamtej stronie lustra i co Alicja tam znalazła, zawartość tego rozdziału i jego bohaterowie Tralabum i Tralabim mają liczne konotacje muzyczne i tańczą razem z Alicją”.

 

Materiały muzyczne pochodzą z kolekcji producenta instalacji Narodowego Instytutu Audiowizualnego (NInA), a także zostały pozyskane przez Włodzimierza Jana Zakrzewskiego.

Podziel się treścią artykułu z innymi:
Wyślij e-mail
KOMENTARZE (0)
Brak komentarzy
PODOBNE TEMATY
40-lecie Pągowskiego w Częstochowie
Czterdziestolecie pracy twórczej Andrzeja Pągowskiego to okazja ...
Festiwal Przemiany już we wrześniu w Warszawie
Czy tylko ludzie potrafią tworzyć? Samodzielne maszyny i inteligentne ...
Czyje prace zobaczymy na Festiwalu NARRACJE w Oliwie? Wyniki otwartego naboru prac
10. edycja Festiwalu NARRACJE, organizowanego przez Instytut ...
Muzeum Polskiej Wódki: Wycieczka przez kilka wieków mocno zakrapianej historii /zdjęcia/
Już wkrótce otwarcie jedynego w Polsce i na świecie muzeum ...