Wykorzystujemy pliki cookies do poprawnego działania serwisu internetowego, oraz ulepszania jego funkcjonowania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.
Data publikacji: 07.11.2014 A A A
RECENZJA: „Goebbelsa. Apostoła diabła”
WALDEMAR KUGLER
Materiał prasowy

Mały, zakompleksiony, pełen uprzedzeń i zaślepiony do końca człowieczek, czy porywający mówca, zdolny organizator i jeden z głównych autorów, niespełnionego na szczęście, marzenia o Tysiącletniej Rzeszy? Kim był Józef Goebbels?


Po lekturze „Goebbelsa. Apostoła diabła” Petera Longericha nasuwa się odpowiedź, że po trosze każdym z nich. Podobnie bowiem jak w przypadku biografii Himmlera tego samego autora, dostajemy wreszcie do rąk nowoczesną i kompletną opowieść o człowieku, a nie o o jego micie. W zasadzie obie te obszerne biografie można potraktować podobnie, obie opierają się o taki sam niezwykle skrupulatny warsztat badawczy, posiadają podobne założenia jeśli chodzi o konstrukcję tekstu i ułożenie wydarzeń, oferują tę samą przyjemność lektury dzięki żywej narracji. I obie sięgają do samych źródeł losów ludzi, o których opowiadają. Goebbels Longericha nie pojawia się znikąd, jak duch u boku Hitlera, gdy ten sięgał po władzę. Nie, jego mroczna natura, sentymentalizm, narcyzm pomieszany z uległością rodziły się powoli, pod wpływem wielu zewnętrznych czynników, by pełnię osiągnąć, gdy losy Goebbelsa złączyły się na zawsze z Hitlerem. Longerich kładzie duży nacisk na związek tych dwóch zbrodniarzy, pokazuje, jak nawzajem się uzupełniali, by skończyć w bardzo podobny sposób – odbierając sobie życie w ostatecznym akcie obawy przed zniszczeniem własnego mitu. Jednak aby ten mit powstał potrzebne były lata działań, małych kroczków, które autor książki skrupulatnie nam przedstawia.

 

Postaci Hitlera, Himmlera czy Goebbelsa właśnie zazwyczaj przedstawiane są w popularnej kulturze na tle wydarzeń II wojny, jednak do tej pory nieco po macoszemu przedstawiane były ich losy na drodze do jej rozpętania (za wyjątkiem monumentalnej historii Kershawa). Książka Longericha wypełnia w dużej mierze tę lukę, gdyż blisko jej połowa poświęcona jest temu, jak rodził się i dojrzewał cały aparat kłamstw i propagandy, który miliony ludzi ostatecznie doprowadził do śmierci. Jak Goebbels omotał liczny naród opierając się o tezy, które powinny u każdego rozsądnie myślącego człowieka wywołać jedynie śmiech i jak przedłużał wojnę za pomocą swoich „magicznych sztuczek”. I jak w końcu zginął wraz ze swoim idolem i mentorem.

 

Goebbels Longericha to żywy, zmienny konstrukt zbudowany w oparciu o rzetelnie zebrane materiały, ale też o starannie dobrane wypowiedzi samego demagoga, który zostawił przecież po sobie prawdziwe stosy mów, artykułów, a przede wszystkim monumentalne dzienniki, zapis jego manii wielkości, zdolności przeinaczania faktów i filisterskiego antysemityzmu. „Bohater” biografii poddaje się wpływom, ale też przemożny wpływ wywiera na innych, a przez to jest autentyczny, budzi w czytelniku emocje – i to jest wielką siłą dzieł historycznych. Kalendarium zdarzeń i lista ludzi nie wystarczą, aby tworzyć opowieść historyczną – Longerich o tym pamięta i dzięki wielkiej pracy, jaką wykonał, otrzymujemy kolejny, niezwykle udany przyczynek do ostatecznego zamknięcia tematu II wojny, wojny, która wciąż wpływa na losy świata nawet dziś, po 70 latach.

 

Polecam gorąco wszystkim wielbicielom historii, którzy nie przerażą się objętością tego dzieła!

Podziel się treścią artykułu z innymi:
Wyślij e-mail
KOMENTARZE (0)
Brak komentarzy
PODOBNE TEMATY
Kim były "Żony SS-manów"?
Spoglądając na historię dostrzegamy głównie najważniejsze ...
„Znam taki kraj, którego ty nie znasz”
Nawet dorośli odkrywają w sobie małego odkrywcę. Dlatego ...
Barbara Hollender, Od Kutza do Czekaja. Wydawnictwo Prószyński i Spółka
Ponad półtora roku musieliśmy czekać na drugi tom esejów ...
Werwolf. Ostatni zaciąg Himmlera
Werwolf należy do tych organizacji powstałych w ramach III ...