Wykorzystujemy pliki cookies do poprawnego działania serwisu internetowego, oraz ulepszania jego funkcjonowania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.
Data publikacji: 24.05.2016 A A A
Na nudę nie narzekam, nienawidzę siedzieć w miejscu
ROZMAWIAŁ: TOMASZ ŁUKASZEWSKI
Fot. Materiał prasowy

Michał Kowalski - model, aktor, działacz społeczny i student trzeciego roku filmoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim. Filmem i kulturą interesuje się odkąd pamięta. Od czasów szkolnych angażuje się we wszelkie projekty i inicjatywy filmowe. Jest on pomysłodawcą festiwalu oraz inicjatorem poprzednich edycji Szarlotka Film Festiwal. Festiwal ten to jego dziecko oraz spełnienie marzeń o filmowym święcie, który nie tylko przedstawi ambitne kino niezależne, lecz także jego rodzinne miasto w filmie.


Skąd pomysł zorganizowania festiwalu filmowego w Skierniewicach?

 

Cóż szczerze - znikąd. Kiedyś rozmawiałem sobie z moim przyjacielem Mirkiem Sumiński (pracownik Centrum Kultury i Sztuki - przyp. red.) o imprezach skierniewickich. Wymienialiśmy dużo imprez muzycznych i teatralnych, ale poza DKFem Krysi Piotrowicz (animatorka kulturalna ze Skierniewic - przyp. red.) nie było znaczącej imprezy filmowej. Zarzuciłem luźno żeby zrobić festiwal filmowy. Kiedy Mirek mi uświadomił, że jest to możliwe, postanowiłem włożyć w tą imprezę całą moją miłość do kina. Chciałem zrobić imprezę, która by skupiała wokół siebie młodych pasjonatów kina, którzy by dzielili się z publicznością swoimi obrazami. Punkt widzenia młodych ludzi w kinie jest interesujący, czasami można dostrzec w ich filmach rzeczy, których się nie widzi na codzień. Oprócz tego fajnie jest czasem obejrzeć niecodzienne kino, co również jest częścią idei tej imprezy.

 

Czy Skierniewice to przyjazdne miejsce dla niezależnych działań kulturalnych?

 

Zadałeś mi interesujące pytanie. Każde miasto to piaskownica, na której lepimy babki. Czasami ktoś Ci zepsuje twój zamek z piasku, a czasami ktoś Ci pomoże go zbudować. Tak to już jest. W Skierniewicach jest identycznie. Nie patrzę na miejsce, a jedynie na możliwości, bo każde miasto je oferuje. Trzeba tylko dobrze szukać, poznawać odpowiednich ludzi i chcieć to robić. Jeżeli nie ma się w sobie samozaparcia, determinacji ani pasji w tym co się robi, to nie widzę żadnego sensu w robieniu tego. Trzeba to czuć i każdy z nas może to poczuć.

 

Czy Szarlotka to jedyny projekt kulturalny, którego jesteś autorem i realizatorem?

 

Pragnę dodać, że Szarlotka to również Kasia Plaskota i Jakub Brzeziński. Bez nich nie prowadziłbym tej rozmowy. To oni sprawili, że ten festiwal to ważne wydarzenie filmowe. A co do projektów kulturalnych- swego czasu aktywnie udzielałem się w stowarzyszeniu Utapau (fani Gwiezdnych Wojen), Fantazion (fani fantastyki), pomogłem konwentowi SkierCon rozwinąć się i dołożyłem moją cegiełkę do każdej edycji tej imprezy. Ponadto miałem z Kubą i z Kasią Piknik Skandynawski na Festiwalu Nauki w PWSZ, gdzie opowiadaliśmy ludziom o naszej wyprawie po Północnej Europie. Co prawda to pomysł Kuby z tym piknikiem, ja tylko stałem i robiłem to co on. Obecnie jestem współorganizatorem i rzecznikiem medialnym Pikniku Świętojańskiego, który odbędzie się 26 czerwca w Budach Grabskich. To będzie prorodzinna i prokreatywna impreza kulturowa. A we wrześniu wraz z moimi szarlotkowymi przyjaciółmi robimy imprezę podróżniczą, na którą planujemy zaprosić uznane grupy wyprawowe, m.in Busem Przez Świat. O naszej działalności informujemy na bieżąco na fanpage'u Szarlotka Film Festiwal.

 

Czy poza filmem i organizowaniem imprez masz jakieś inne zainteresowania?

 

Tak, jest ich całkiem sporo. Lubię pograć w tenisa, popływać na kajaku a czasami poczuć się jak generał przy partyjce szachów. Kulturą interesuję się odkąd pamiętam, staram się czytać dużo książek. Gorzej z motoryzacją, lubię samochody, ale o nich się nie wypowiem, bo się na nich nie znam. A chciałbym. Zawodowo pracuję czasami na planach filmowych jako statysta, epizodysta, bardzo często pracuję również jako model. Na nudę nie narzekam, nienawidzę siedzieć w miejscu.

 

Wróćmy na moment jeszcze do samej Szarlotki. Gdybyś mógł wybrać jeden festiwal filmowy na którym mógłbyś się wzorować i nawiązać do niego właśnie Szarlotką. Co to byłby za festiwal, jakie jego elementy przeniósł byś do Skierniewic?

 

Nie wiem. Dużo tego jest. Na pewno chciałbym przenieść gorące nazwiska i finanse. A tak absolutnie na serio- nie ma jednej imprezy filmowej, którą mógłbym się inspirować. Nowe Horyzonty, Off Plus Camera, Cinergia- można się z tych wydarzeń wiele się nauczyć. Kamera Akcja ma to do siebie, że jest nastawiona na otwarte spotkania świata filmowego z uczestnikami. Bardzo chciałbym rozwinąć ten element przy Szarlotce.

 

Dokąd zmierzasz? Jakiego Michała Kowalskiego możemy się spodziewać za 5, za 10, za 15 lat?

 

Sam chciałbym to wiedzieć, mam marzenia które pragnę spełnić. Chciałbym pracować jako producent filmowy. Na pewno kino gatunkowe jest tą częścią polskiej kinematografii, w której mógłbym się odnaleźć. W chwili obecnej pracuję wraz z Konradem i Michałem Domaszewskim nad serialem internetowym „Brudny Henryk". Jestem producentem wykonawczym serialu, a obecnie jesteśmy na etapie promocji kampanii crowdfoundingowej. Poza filmem chciałbym dużo podróżować po świecie, angażować się społecznie i kulturowo oraz móc coś zrobić dla świata.

 

Dziękuję za rozmowę.

Podziel się treścią artykułu z innymi:
Wyślij e-mail
KOMENTARZE (0)
Brak komentarzy
PODOBNE TEMATY
Agata Kulesza bez make-upu. Czy łatwo grać zakonnicę?
„Kiedy przebierałyśmy się w habity i welony, było w tym ...
Wywiad z Magdaleną Kubasiewicz, autorką powieści „Spalić wiedźmę”
„Tak naprawdę najwięcej pomysłów przyszło mi do głowy ...
O jeden krok za daleko
Rozmowa z Markiem Harnym, autorem książki „Wolontariuszka” ...