Wykorzystujemy pliki cookies do poprawnego działania serwisu internetowego, oraz ulepszania jego funkcjonowania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.
Data publikacji: 30.10.2012 A A A
Odczarowany obraz Azji
ROZMAWIAŁA: KAROLINA KORYŃSKA
Jakub Królikowski (z prawej strony). Fot. Materiał organizatorów Festiwalu Filmowego Pięć Smaków

Czy są jeszcze miejsca piękne i tajemnicze, o których wciąż niewiele wiemy? Otóż istnieją nadal takie krainy, a w podróż po jednej z nich wybieramy się juz po raz szósty wraz z organizatorami warszawskiego Festiwalu kina Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej - „Pięć Smaków”. O trudach organizacyjnych pojawiających się podczas przygotowywania tak dużej imprezy i swojej fascynacji kulturą, a przede wszystkim kinem dalekiego wschodu opowie Jakub Królikowski – dyrektor festiwalu.


KULTUROWNIA.PL: Jak to się stało, że na polskim rynku, pojawił się tak egzotyczny festiwal jak „Pięć Smaków”?


JAKUB KRÓLIKOWSKI: Festiwal Filmowy „Pięć Smaków”, rozpoczął się 6 lat temu jako przegląd kina wietnamskiego, była to kontynuacja pierwszych projektów Arterii, w których chcieliśmy odkłamać, może trochę odczarować wizerunek Wietnamczyka, który w Polsce funkcjonował. Naturalną koleją rzeczy postanowiliśmy wykorzystać kino jako medium, do tego żeby opowiedzieć o tej społeczności, kulturze, przybliżyć oraz pokazać od innej strony polakom. Po zaprezentowaniu podczas pierwszych dwóch edycji  kina z Wietnamu, postanowiliśmy iść dalej- eksplorować dalej kino Azji Południowo- Wschodniej i ten rejon świata. Na początku pokazywaliśmy Tajlandię , następnie Singapur, natomiast w tym roku takim Focusem jest Malezja. Sama nazwa festiwalu - „Pięć Smaków’- nawiązuje do idei związanej z komponowaniem programu. Chcemy pokazać różne oblicza kina azjatyckiego, od kina kontemplacyjnego, gatunkowego, poprzez horrory, sztuki walki i komedie, na festiwalu prezentujemy dużo różnych gatunków, tematów i form kulturalnych.

 

Festiwal od lat porusza się w tematyce kina wschodniego, proszę powiedzieć, dlaczego ten rejon świata?

 

Sam jestem pasjonatem Azji, jeżdżę w te rejony regularnie, staram się odwiedzić Azję przynajmniej dwa razy w roku. Ta część świata mnie bardzo interesuje, inspiruje do działania, ja po prostu się tam świetnie czuje. Jest to wyjątkowa część naszego globu, po prostu tylko tam jest tak jak w Azji, tylko w Azji, jest tak jak w Azji.

 

Jeżeli chodzi o zorganizowanie tak dużego przedsięwzięcia, jakim jest festiwal „Pięciu Smaków”, proszę powiedzieć jak to jest pod względem technicznym?

 

Nie wierzę w to, że udałoby nam się zrealizować retrospektywę Malezji na pierwszej edycji- to było bardzo trudne zadanie. Te filmy są dość kiepsko promowane w Malezji, poza tym rząd nie docenia potencjału, który niesie ze sobą tamtejsza sztuka, także sztuka filmowa, jej prezentowanie pomogłoby w promocji tego kraju poza granicami Malezji. Tak naprawdę te filmy trzeba było wydzierać. Najbardziej wartościowy, jeżeli chodzi o selekcję filmów, był sam pobyt w Malezji. W tamtejszej kulturze wielu rzeczy nie da się załatwić przez telefon, trzeba się spotkać, wypić herbatę czy pójść na lunch, wtedy problemy przestają istnieć a trudności zostają rozwiązane. To co w tym roku prezentujemy na festiwalu jest tak naprawdę wypadkową, efektem tych sześciu lat pracy, którą mamy za sobą a pierwsza edycja pracuję do dzisiaj.

 

Jacy są widzowie „Pięciu Smaków”?

 

Jedna część widzów, to osoby, które interesują się Azją, drudzy po prostu chcą zobaczyć ciekawe produkcje z różnych stron świata, które są nowatorskie, inne od tego co serwują nam kina na co dzień. Dużą grupę natomiast, stanowią sami azjaci, którzy odnajdują na festiwalu jakąś cząstkę siebie.

 

Co pan polecał z tegorocznego festiwalowego programu?

 

Najbardziej polecałem debaty, które towarzyszyły projekcjom sekcji Wschodniej Azji- debata o Tybecie. Porozmawiliśmy przede wszystkim, o faktach i mitach związanych z Tybetem, z tym jak się o nim mówi w Polsce, jak się go opisuje, czy rzeczywiście obraz, który otrzymujemy od mediów, organizacji pozarządowych czy aktywistów, jest prawdziwym obrazem tego kraju, czy sytuacja jest tam rzeczywiście tak dramatyczna.

 

Czym zaskoczył nas w tym roku „Południk Zero”?

 

W „Południku Zero”, bardzo ciekawy projekt, a mianowicie projekcje z taśm 16 mm- tajwańska nowa fala, naprawdę świetne, wybitne filmy. Historia jest ciekawa ponieważ dostaliśmy w prezencie od Tajwańczyków, kilkanaście taśm z klasycznymi tajwańskimi produkcjami razem z projektorem, z myślą taką, że zrobimy z nich lepszy użytek niż przechowywanie ich w magazynach. Filmu zaprezentujemy w wyjątkowej atmosferze, którą stworzy terkoczący projektor. Produkcje wyświetlane w „Południku Zero”, pokazywane są tylko w języku angielskim, bez polskiego tłumaczenia.

Podziel się treścią artykułu z innymi:
Wyślij e-mail
KOMENTARZE (0)
Brak komentarzy
PODOBNE TEMATY
Na nudę nie narzekam, nienawidzę siedzieć w miejscu
Michał Kowalski - model, aktor, działacz społeczny i student ...
Agata Kulesza bez make-upu. Czy łatwo grać zakonnicę?
„Kiedy przebierałyśmy się w habity i welony, było w tym ...
Wywiad z Magdaleną Kubasiewicz, autorką powieści „Spalić wiedźmę”
„Tak naprawdę najwięcej pomysłów przyszło mi do głowy ...