Od 9 do 12 października 2025 r. Dzielnicowy Ośrodek Kultury Ursynów był wymarzoną przystanią dla wszystkich, którym jest do śmiechu! Choć tym razem nie zabrakło poważnych refleksji i szczerych wzruszeń.
– Schudłeś – usłyszał Paweł Reszela z widowni podczas piątkowego przeglądu stand-up’u. Znak, że na Festiwal Komedii Stolica na Ursynowie chodzi się nie od dziś i nie od wczoraj. Jak w odwiedziny do starych, dobrych znajomych, których nie widziało się przez rok, a których bardzo miło znowu widzieć.
W tym roku, takich scenicznych spotkań w przyjacielskim gronie nie mogło zabraknąć. Ale pojawiły się także wydarzenia bezprecedensowe, jednorazowe, niepowtarzalne. Właśnie dzięki nim 8. edycja Stolicy powinna na długo pozostać w pamięci i widzów i zaproszonych artystów.
Proszę przygotować przepony i chusteczki!
Mało kto chyba spodziewał się, że tegoroczny festiwal, obok bogatego programu i gromkiego śmiechu z widowni, przyniesie tak sporą dozę wzruszeń i nostalgii. Dystrybucja chusteczek na widowni musiała drastycznie wzrosnąć, a emocje na scenie osiągnęły rekordowe stężenie.
Wyjątkowy charakter miały warsztaty, podczas których zaproszone na festiwal kabarety przygotowywały własne, premierowe skecze z Panem Kleksem jako motywem przewodnim. Tradycyjnie salwy śmiechu towarzyszyły turbo-lekcji improwizacji kabaretowej pod przewodnictwem Wojciecha Tremiszewskiego i Piotra Gumulca.
Polecamy temat: Festiwal Komedii STOLICA: Roześmiany Ursynów >>
Premierowy program zaprezentował ursynowskiej publiczności także lubiany kabaret Zdolni i Skromni z Rybnika. Nie zapomniano o spektaklu dla najmłodszych widzów. Ku wielkiej uciesze dzieciaków oraz ich rodziców, analogicznie do ubiegłorocznej edycji, ursynowską scenę przejął we władanie Kabaret D.N.O z Dąbrowy Górniczej.
Królowa Śniegu, mokry Włoch z gitarą i dwóch gamoniów
Największy rozmach tegorocznej edycji festiwalu był jednak związany z koncertem pod hasłem „Historia piosenki kabaretowej III RP”. To estradowa superprodukcja, prowadzona czujną muzyczną i aktorską ręką przez Klub Szyderców BIS. Poznańska formacja zaprosiła do współpracy wielu komediowych twórców – wszystkie biorące udział w tegorocznym konkursie PKS kabarety oraz gości specjalnych, m.in. Jarka Sobańskiego. Wszyscy przygotowali własne wersje wybranych piosenek z ponad trzech komediowych dekad. Wspomniany wcześniej kabaret D.N.O przypomniał natomiast swój własny hit – „kościelną” wersję bigbitowego szlagieru „Niedziela będzie dla nas”.
Wyprawa po archiwach polskiej piosenki kabaretowej obfitowała w mnóstwo rewolucyjnych i rewelacyjnych występów. Współcześni kabareciarze zinterpretowali po swojemu utwory z repertuaru m.in. Kabaretu Potem, Mumio, Grupy Rafała Kmity, Kabaretu Po Żarcie, Artura Andrusa, Grzegorza Halamy i Jacka Ziobry. Były więc: okrutna Królowa Śniegu, kubeczek z wypitym kakao, szwankujące ogrzewanie, mokry Włoch z gitarą, a także ruszający na łowy na molo gamonie.

Piosenka dla Asi i niespodzianka dla Tomka
Sobotnia gala piosenki III RP nie mogła pominąć osoby Joanny Kołaczkowskiej. Jej śmierć kilka miesięcy temu wstrząsnęło nie tylko kabaretowym środowiskiem. Legendarna artystka, doskonale znana widzom ursynowskiego festiwalu, podczas koncertu została uczczona w wyjątkowy sposób. Klub Szyderców BIS wspólnie z innymi uczestnikami gali wykonał premierowo piosenkę napisaną specjalnie dla Niej. „Piosenka dla Asi, a nie Andrzeja” była najbardziej wzruszającym fragmentem koncertu.
Sobotni wieczór na Ursynowie przyniósł także inną specjalną, tym razem radosną chwilę. Prowadzący wydarzenie Tomasz Jachimek, z okazji swoich urodzin został obdarowany krótkim estradowym mini-benefisem. Z obowiązkowym „Happy Birthday to You” w stylu Marilyn Monroe (wykonanym przez Dominikę Dobrosielską z Grupy Szyderców BIS, dla niepoznaki, po… niemiecku).
Kolonista wiecznie żywy
Koncert piosenek kabaretowych III RP nie był jedynym hołdem, który podczas festiwalu został złożony historii polskiej komedii. Imprezę otworzył wernisaż wystawy szczególnej – poświęconej postaci Bohdana Smolenia. Powstała ona z inicjatywy Krzysztofa Deszczyńskiego – autora książki, który opisał dzieje niełatwej relacji legendarnego artysty ze swoim estradowym partnerem – Zenonem Laskowikiem.
Autor – wieloletni współpracownik Smolenia (m.in. twórca kultowego programu „6 dni z życia kolonisty”), był specjalnym gościem wernisażu i festiwalu. W trakcie spotkania z Tomaszem Jachimkiem podzielił się poruszającymi wspomnieniami na temat kariery i życia osobistego bohaterów książki. Była także mowa o recepcji samej publikacji, dla wielu czytelników mogącej być szokującą, demaskatorską konfrontacją z legendą duetu Laskowik-Smoleń.
Zrób kabaret, po prostu zrób kabaret
Bohdan Smoleń był także obecny duchem w konkursie, który kilka lat temu dał początek całemu festiwalowi. Wspomniany PKS, czyli Przegląd Kabaretowy Stolica, jest twórczą rywalizacją kabaretów z różnych stron Polski. Tym razem w szranki stanęły: gdański Kabaret Pomoże, kielecki Kabaret z Konopi, krakowski Układ Komediowy oraz działający w Dąbrowie Górniczej duet Konkubenci.
Krzysztof Deszczyński, własną nagrodę im. Bohdana Smolenia, przyznał artystce, która w ten wieczór wystąpiła jednocześnie w dwóch składach kabaretowych. Karolina Abramowicz, mimo kontuzji kolana, rządziła na scenie i w Układzie Komediowym i w Konkubentach. Ostatnie zdanie w konkursie kabaretowym należało oczywiście do festiwalowej publiczności. Ta swoimi głosami na zwycięzcę wybrała Kabaret z Konopi.
Weekendowa gorączka stand up’u
Organizatorzy festiwalu zadbali o to, aby w wieńczącej imprezę gali pojawił się występ jednej z komediowych gwiazd. W tym roku był to Szymon Majewski, który pośród swoich rozlicznych obowiązków zawodowych może wymienić także stand up. A jednak jego występ rozpoczął się od nieoczekiwanie wzruszającego momentu.
Publiczność usłyszała bowiem odtworzoną piosenkę w wykonaniu Joanny Kołaczkowskiej. Zmarła w lipcu artystka napisała ją i wykonała osobiście dla Majewskiego. Główny bohater niedzielnego wieczoru nie zapomniał oczywiście o elemencie komediowym. Podzielił się zatem swoimi satyrycznymi obserwacjami na temat sportowej mody, popowych przebojów, czy pantoflarstwa w małżeństwie.
Dla szukających na festiwalu większej i bardziej „niegrzecznej” dawki stand up’u, został zorganizowany coroczny, wspomniany na początku, piątkowy wieczór z Pawłem Reszelą jako konferansjerem. „Szczuplejszy” niż rok temu prowadzący zaprosił na scenę kolejnego dobrego znajomego festiwalowej publiki – szczecińskiego komika i animatora imprez kabaretowych Damiana Usewicza vel Vikinga oraz białostocką krzewicielkę „dobrostanu” – Paulinę Potocką.
Zarówno podczas gorączki stand up’owej nocy, jak i pozostałych punktów festiwalu, publiczność nie zawodziła, reagując z wielką pozytywną energią i gromkim śmiechem. Nie zawiedli też artyści, za którymi przyjdzie jeszcze na Ursynowie potęsknić przez kolejne miesiące. Bo Festiwal Komedii Stolica po prostu jest dobry na wszystko. Nawet, kiedy nie jest nam do śmiechu…
łb

