„Zaproszenie” to kino, które zaczyna się jak niewinna kolacja, a kończy jako emocjonalny rollercoaster. Za kamerą stoi Olivia Wilde, twórczyni głośnego „Nie martw się, kochanie”, która tym razem serwuje widzom historię jeszcze bardziej prowokującą, odważną i… niebezpiecznie bliską prawdy. Na ekranie zaś, obok Wilde, spotykają się same gorące nazwiska: Seth Rogen, Penelope Cruz i Edward Norton. Chemia między nimi? Iskrzy od pierwszej sceny. Dialogi? Ostre jak brzytwa. Napięcie? Rośnie z każdą minutą.
Polecamy temat: Henry Cavill z Jakem Gyllenhaalem zawojują świat Eizy González – „Zawodowcy” Guya Ritchiego w kinach w maju >>
To nie jest kolejna „komedia o związkach”. To film, który bezlitośnie obnaża to, o czym pary boją się mówić głośno. Bo co się stanie, gdy rutyna spotka pokusę? Joe i Angela mają wszystko: stabilność, dom, rodzinę. Ale pod powierzchnią ich „idealnego” życia czai się coś znacznie bardziej niebezpiecznego: nuda. Jedno zaproszenie na kolację uruchamia lawinę zdarzeń, w których flirt zamienia się w grę, a gra… w coś, czego nie da się już cofnąć. Jedno jest pewne: po tym filmie nikt nie spojrzy na „niewinną kolację ze znajomymi” tak samo.
O filmie „Zaproszenie”
Joe i Angela są małżeństwem z kilkunastoletnim stażem. Z pozoru ich związek wydaje się wręcz wzorcowy: zgodne, spokojne życie w porządnej dzielnicy, udane dziecko, niezły status materialny. Jednak pod powierzchnią kryją się wzajemne pretensje, drobne konflikty, a przede wszystkim nuda i rutyna. Gdy pewnego wieczoru Joe i Angela zapraszają na kolację parę tajemniczych sąsiadów, swobodna i przyjacielska rozmowa zaczyna zmieniać się w pełną dwuznaczności grę. To, co dotąd skrywane, wychodzi na jaw, a niewypowiedziane pragnienia ducha i ciała zaczynają nabierać niebezpiecznie realnych kształtów. Czy obie pary pójdą dziś spać we własnych łóżkach?
„Zaproszenie” w kinach od 3 lipca 2026 r.
Źródło informacji: Monolith Films

